Mam męża wariata.
W niedzielę pomyślał sobie, że chciałby polecieć na Sycylię.
Wieczorem coś mi wspomniał.
W poniedziałek zabukował, przelał, przyklepał.
W sobotę lecimy.
Ja od kilku godzin sraczkuję, że nie dostanę urlopu na 9 dni.
Jutro idę zapytać.....
Dziecko nie podziela mojego zdenerwowania.
Wizja plaży i morza przesłoniła jej zdrowy rozsądek.




