poniedziałek, 30 maja 2011



Mam męża wariata.
W niedzielę pomyślał sobie, że chciałby polecieć na Sycylię.
Wieczorem coś mi wspomniał.
W poniedziałek zabukował, przelał, przyklepał.
W sobotę lecimy.
Ja od kilku godzin sraczkuję, że nie dostanę urlopu na 9 dni.
Jutro idę zapytać.....

Dziecko nie podziela mojego zdenerwowania.
Wizja plaży i morza przesłoniła jej zdrowy rozsądek.

czwartek, 26 maja 2011



Z Krakowa oprócz wspomnień przywieźliśmy grypę. Tata już odchorował, teraz ja i dziecko.

Pytam córeczkę z troską: Jak się czujesz?
"Dobrze, truskawki poprawiają mi humor. I gardło po nich przestaje boleć." powiedziała trzylatka jedząc je drugi raz w życiu.

Fakt. Zgadzam się w zupełności. Mnie też jakby mniej piecze ;)

wtorek, 24 maja 2011









Na osiedlowym placu zabaw postawili nam stół. Pingpongowy! Ale czad! I ja, i mąż, i teść i reszta rodziny wszyscy od zawsze pykali. Teraz pyka i nasze dziecko, choć to dopiero trudne początki.

poniedziałek, 23 maja 2011















Odchudzam się. I zgodnie ze znaną wielu zasadą im bardziej staram się nie jeść, tym bardziej mam ochotę i ciągle o tym myślę. O pączuszkach, lodach, białych bułeczkach, chrupiącym chlebku, ziemniaczkach, makaronie.

Wrócę jeszcze do Krakowa, który w przewodnikach reklamuje się jako kulinarna stolica Polski. Zupa cebulowa z czosnkiem i grzankami. Dobra. Ja tradycyjnie - sałata. Bardzo dobrze smakuje z jabłkiem, orzechami włoskimi, kiełkami, słonecznikiem, zieloną papryką i marchewką. Do tego winegret. Może być i ser, ale nie musi.

niedziela, 22 maja 2011

We wsi Leonów pod Lublinem jest mała farma-zwierzyniec, trochę zwierząt, kilka atrakcji dla dzieci, osły, świnie wietnamskie, kozy, strusie, emu, kaczki, konie, lamy, wielbłąd, bociany, żółw. Cisza, luz. Otwarta od rana do zmierzchu, każdego dnia, cały rok. Jeśli lubicie święty spokój, to dobre miejsce. No, chyba, że traficie na wycieczkę szkolną...;)























i Babcia...









A karmienie zwierząt nie jest zabronione.... ;)

sobota, 21 maja 2011

Dzięki Mai, na której blogu przeczytałam o Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, przy okazji wizyty w Krakowie odwiedziliśmy to miejsce.
Podobały mi się dwie rzeczy - zdjęcia na wystawie oraz zabawy z całymi wycieczkami dzieci - nauka kaligrafii i origami. Ja nie składałam (szkoda, szkoda), ale zabrałam sobie do domu dwa papierowe kwiaty porzucone przez dzieciaki po zrobieniu. Mam na pamiątkę.



















Był też Wawel...












I Kazimierz.
















Archiwum bloga