niedziela, 18 grudnia 2011
czwartek, 15 grudnia 2011
środa, 14 grudnia 2011
poniedziałek, 12 grudnia 2011
wtorek, 6 grudnia 2011
sobota, 3 grudnia 2011
Ale nas dziś naszło. Na bigos. Prawdziwy. Pachnący świętami.
Wiaderko kapusty kiszonej, kilogram mięsa, kilogram kiełbasy, dużo ziaren jałowca, dużo liści laurowych.
Obowiązkowo suszone borowiki. Obowiązkowo śliwki. Ideał - wędzone. Realnie - suszone. I pół butelki czerwonego wina.
No i stoję pół dnia przy garze. Cztery kilogramy bigosu spokojnie sobie popierduje na ogniu. Jeszcze powtórka jutro.
Zachęciłam Was? :))
Wiaderko kapusty kiszonej, kilogram mięsa, kilogram kiełbasy, dużo ziaren jałowca, dużo liści laurowych.
Obowiązkowo suszone borowiki. Obowiązkowo śliwki. Ideał - wędzone. Realnie - suszone. I pół butelki czerwonego wina.
No i stoję pół dnia przy garze. Cztery kilogramy bigosu spokojnie sobie popierduje na ogniu. Jeszcze powtórka jutro.
Zachęciłam Was? :))
czwartek, 1 grudnia 2011
Opiekuję się chorym dzieckiem.
O wszystkim zapominam. Robota leży i czeka.
Wyszłam dziś do kiosku po doładowanie telefonu, wróciłam z siatą nieplanowanych zakupów. Bez doładowania.
Nie podałam syropów.
Kanapkę z rzodkiewką posypałam cukrem.
I obejrzałam świetny film Taiki Waititiego. Reżysera, scenarzysty i jednego z głównych bohaterów filmu "Boy". O chłopcu, który mieszka w Nowej Zelandii i uwielbia Michaela Jacksona. I nie tylko. Polecam.
środa, 30 listopada 2011
Trafiło mi się dziecko, które uwielbia spać. Od urodzenia.
Podobnie z usypianiem. Mam dwa sposoby, aby usypianie trwało 2 minuty.
Pierwszy. Jeśli nie chce mi się opowiadać bajek, proszę aby dziecko opowiedziało mi. Zawsze pada odpowiedź, że jest wykończona i absolutnie nie ma siły na opowiadanie mi bajek. Dwie minuty potem śpi.
Drugi. Ogłaszam konkurs, kto pierwszy zaśnie, wygrywa. Nagroda - lizak gwizdek. Zawsze przegrywam.
Czasem wygrywa tatuś.
poniedziałek, 28 listopada 2011
piątek, 25 listopada 2011
środa, 23 listopada 2011

Kupiłam wczoraj dwie książki ze świątecznymi potrawami. Zupy grzybowe z suszonych grzybów, barszcze z czerwonym winem i jabłkami, pierożki z ziemniakami i grzybami, sałatki z buraków, grzyby w cieście, karp z migdałami, pieczone jabłka z żurawiną.
Siedzimy z dzieckiem, oglądamy i marzymy. Wybieramy, co przygotujemy.
poniedziałek, 21 listopada 2011
Od pół roku wmawiałam sobie, że po 18 listopada będzie miło i spokojnie. Cudownie nudno.
Co za bzdura.

Pewnie już z tysiąc razy mówiłam, że bardzo kocham moje dziecko.
Niedziela, godzina 7 rano:
Mamo, pobawmy się w kotka i świnkę. Ja będę kotkiem, ty świnką.
Godzina 7.15
Mamo, teraz ty będziesz kotkiem, a ja świnką.
Godzina 7.30
Teraz obie będziemy kotkami.
Godzina 7.45
Ja wolę być mamą kotkiem!!!! Ty będziesz dzieckiem kotkiem.
Godzina 7.55
Dlaczego już nie?!?!
Godzina 8.00
Nie! Z tatusiem nie chcę!
Godzina 8.15
Jestem taka samotna.
Godzina 8.30
Dobrze, tylko 5 minut.
Mamo, to ty będziesz świnką a ja kotkiem.
Godzina 8.45
Teraz obie będziemy kotkami.
Godzina 9.00
Ja wolę być mamą kotkiem!!!! Ty będziesz dzieckiem kotkiem.
Godzina 9.05
Dlaczego już nie?!?!
.....
I już wiem, dlaczego w każde niedzielne przedpołudnie spotykamy się w jakimś Tesco. Wy też nie lubicie grać w kotka i świnkę!
Co za bzdura.
Pewnie już z tysiąc razy mówiłam, że bardzo kocham moje dziecko.
Niedziela, godzina 7 rano:
Mamo, pobawmy się w kotka i świnkę. Ja będę kotkiem, ty świnką.
Godzina 7.15
Mamo, teraz ty będziesz kotkiem, a ja świnką.
Godzina 7.30
Teraz obie będziemy kotkami.
Godzina 7.45
Ja wolę być mamą kotkiem!!!! Ty będziesz dzieckiem kotkiem.
Godzina 7.55
Dlaczego już nie?!?!
Godzina 8.00
Nie! Z tatusiem nie chcę!
Godzina 8.15
Jestem taka samotna.
Godzina 8.30
Dobrze, tylko 5 minut.
Mamo, to ty będziesz świnką a ja kotkiem.
Godzina 8.45
Teraz obie będziemy kotkami.
Godzina 9.00
Ja wolę być mamą kotkiem!!!! Ty będziesz dzieckiem kotkiem.
Godzina 9.05
Dlaczego już nie?!?!
.....
I już wiem, dlaczego w każde niedzielne przedpołudnie spotykamy się w jakimś Tesco. Wy też nie lubicie grać w kotka i świnkę!
wtorek, 15 listopada 2011
sobota, 12 listopada 2011
wtorek, 8 listopada 2011
Inwentaryzacja

W 2002 roku kiedy kończyłam studia miałam 4 marzenia.
Na pierwsze od początku nie było szans na spełnienie. Ale pamiętam o nim.
Czasem mi żal.
Drugie zrealizowałam i jestem już nim zmęczona.
W kierunku realizacji trzeciego właśnie zrobiliśmy pierwszy krok.
Czwarte. Zawsze marzyłam aby mieć córeczkę. Podobną do mnie. Mam córeczkę i jest do mnie podobna.
No i muszę wymyślić nowe.
poniedziałek, 7 listopada 2011
sobota, 5 listopada 2011
czwartek, 3 listopada 2011
wtorek, 1 listopada 2011
poniedziałek, 31 października 2011
niedziela, 30 października 2011
Kiedyś matka naczytała się co oznaczają rysunki przedszkolaka.
Wczoraj, o zgrozo, dostała prezent - kartkę szczelnie zamalowaną czarną plakatówką.
Czarna?!? Czarna!! Dlaczego czarna?!
Zaburzenie procesów emocjonalnych, nastroje depresyjne, przemoc, wojna, agresja, dziecko krzywdzone, wyschnięte pozostałe farby?
Matka pędzi i pyta, dlaczego czarny?
"Bo chciałam Ci zrobić przyjemność. Przecież to Twój ulubiony kolor..."
Wczoraj, o zgrozo, dostała prezent - kartkę szczelnie zamalowaną czarną plakatówką.
Czarna?!? Czarna!! Dlaczego czarna?!
Zaburzenie procesów emocjonalnych, nastroje depresyjne, przemoc, wojna, agresja, dziecko krzywdzone, wyschnięte pozostałe farby?
Matka pędzi i pyta, dlaczego czarny?
"Bo chciałam Ci zrobić przyjemność. Przecież to Twój ulubiony kolor..."
sobota, 29 października 2011
piątek, 28 października 2011

Łódź, ul. Piotrkowska
W tym roku imprezy dyniowej nie robimy.
Ojciec chory, dziecko chore, matka w stresie.
Ale żeby dziecku zrobić klimacik malowałyśmy farbami dynie oraz robiłyśmy włóczkowe pająki-pompony, zwisające z sufitu. I wielką włóczkową pajęczynę, rogami przyklejoną do ściany. No co tu dużo gadać, fajnie nam wyszło...
czwartek, 27 października 2011
wtorek, 25 października 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(153)
- ► października (7)
-
►
2012
(88)
- ► października (12)
-
▼
2011
(188)
-
▼
grudnia
(7)
- Nie jest możliwe kupić wielkie prezenty dla każdeg...
- Budujemy atmosferkę.
- Popatrzcie, no tylko popatrzcie na tego dwumiesięc...
- A Warszawa powitała mnie wszystkimi odcienia...
- Byłam bardzo niegrzeczną dziewczynką w tym roku. ...
- Ale nas dziś naszło. Na bigos. Prawdziwy. Pachnący...
- Opiekuję się chorym dzieckiem. O wszystkim zapom...
-
►
listopada
(15)
- Trafiło mi się dziecko, które uwielbia spać. O...
- Kiedy dziecko zaczyna chorować, matka świra ze str...
- Zawsze czas i ochota na grę w kulki. I amators...
- Mam urlop. Liczyłam na wspólny dzień. Przegrałam...
- Kupiłam wczoraj dwie książki ze świątecznymi pot...
- Od pół roku wmawiałam sobie, że po 18 listopada bę...
- Znacie to uczucie, wracacie po 12 godzinach pr...
- A w moim mieście padał dziś śnieg.
- Inwentaryzacja
- Bez tytułu
- Zemborzyce
- Co tak zaciekawiło dziecko? Najprawdziwszy dzięc...
- Tato, a po co są plecy...? Odp: Eeeee..... Mam...
- Muszę się pochwalić. Muszę, bo pęknę. Po 2 mies...
- Poszurać nogami w liściach po kolana to fajna spra...
-
►
października
(21)
- I choć jutrzejszy dzień spędzimy inaczej, niż co r...
- Kiedyś matka naczytała się co oznaczają rysunki pr...
- Bez tytułu
- Zeżarliśmy, zeżarliśmy naszego Gustawa!
- Łódź, ul. Piotrkowska W tym roku imprezy dyniow...
- No to wybieram wrzeszczenie, bo wdupiemanie mi ...
- Stanąć i wrzeszczeć z bezsilności czy zastosować...
- Potęga reklam
-
▼
grudnia
(7)

















