i zdjęcie okolicznościowe.
Bo jak wiosna, to wiosna.
Dziś moje dziecko szalało z opiekunką na hulajnodze. Z przywiązaną najprawdziwszą Marzanną.
Głowa z balona, włosy z bibuły, urocza pelerynka i patol z okolicznego drzewa.
Widok musiał być ciekawy, bo doniesiono mi o fakcie życzliwym smsem. ;))
Przez Lublin przepływają dwie rzeki. Takie, co to da się je przeskoczyć przy odrobinie chęci.
I tak sobie myślę ile to kukieł tragicznie zginęło dziś w ich rwących nurtach. Ot, tradycja.
Pamiętam..., pamiętam te przedszkolne wyjścia...