poniedziałek, 26 marca 2012



Oj, marudzę, marudzę.
Że gorąco, że ciasno, że gniecie, że duszno, że śmierdzi, że siku, że głodna, że pić, że siku, że siku, że wieje, że głośno, że zimno, że długo, że ciężko, że daleko, że za dużo, że kwaśno, że drogo, że śpiąca, że boli. I znowu siku.

niedziela, 25 marca 2012

Od kilku dni do snu zamiast klasycznych bajek wymyślamy sobie historyjki na zadany temat.
Najpierw ja, potem dziecko.
Ja dziś dostałam temat - miodowe ciasteczka.
Dziecko- historia czarnej, szklanej kulki.
Ja się wywiązałam, dziecko było zbyt zmęczone ;)

Walczę z ciążową ochotką na pasztet. Szary, mazowiecki, ze szklanego słoika. Naszło mnie godzinę temu i przejść nie chce.

Bo skąd ja teraz pasztet mazowiecki wezmę.



Jutro wylewamy fundamenty.

piątek, 23 marca 2012



Aż głowa boli od tego zamartwiania się, czy wszystko nam wyjdzie tak, jak chcieliśmy.

niedziela, 18 marca 2012





Co tam na wschodzie słychać? A no samo dobre.
Beżowo. Z elementami błękitu nieba.





czwartek, 15 marca 2012



Pierwszy baran, drugi baran. Spać nie mogę.
Trzeci baran, czwarty baran, oglądam cienie na suficie.
Piąty baran, szósty baran, minęła pierwsza bezsenna godzina.
Siódmy baran, ósmy baran, pierwszy dzień zwolnienia lekarskiego.
Dziewiąty baran, dziesiąty baran, koniec aktywności zawodowej. I co ja teraz będę robiła całymi dniami.
Jedenasty baran, dwunasty baran. Wiem, nareszcie się wyśpię. Na zapas.
Trzynasty baran, czternasty baran. No, jasne. Właśnie widzę.
Piętnasty baran, minęła kolejna godzina. Wszystkie problemy w myślach gruntowne rozważyłam. Te prawdziwe i te drugie.
Dwudziesty pierwszy baran, nareszcie świta, wszystkie barany policzone, mogę wszystkich budzić. WSTAWAĆ DROGIE PANIE!

wtorek, 13 marca 2012

Dziś płakałam jak bóbr. Chwilę później zarykiwałam się ze śmiechu.
Pokłóciłam się z mężem, nakrzyczałam na dziecko. Wyznałam im bezgraniczną miłość 5 minut wcześniej. Nic mi nie smakuje. Ale opycham się wszystkim. Kupiłam białą kołyskę.



Kiedy poznałam mojego obecnego męża, był przekonany że mówi się dreptak. Od dreptania. Wczoraj dziecko opowiadało, że w przedszkolu jadło chrupnik. Wiadomo. Od chrupania!

niedziela, 11 marca 2012

23 tydzień ciąży. Wyraźnie czuję ruchy dziecka. Zabawne uczucie.



Miałam dziś ciężki dzień. Dzień pełen ciężkiej zabawy, powiedziała moja Nadzia usypiając.

sobota, 3 marca 2012



Wygrzać kości w wiosennym słońcu... przyjemne.

czwartek, 1 marca 2012

Nocne zapalenie ucha. Poranna wizyta u osiedlowego pediatry. Wszystko śmierdzi roztopionym śniegiem i mokrymi psimi kupami. Spóźniłam się do pracy godzinę. Dyrektor palący papierosa przy wejściu powitał mnie uśmiechem.
Nie wolno się spóźniać? Nie wolno palić! pomyślałam sobie.

Powoli zamieniam się chodzącego arbuza. Kupiłam dziś dwupak smoczków uspokajaczy Avent i patrzyłam na nie radośnie z pół godziny.

Archiwum bloga