
Koniec laby. Do roboty.

Wyrwałam się dziś.
Dzięki uprzejmości babci wyrwałam się DO MIASTA na zakupy.
Snułam się po tym centrum i snułam.
Snułam się pomiędzy dziewczynami o 15 lat młodszymi, 15 kilo chudszymi i 15 razy lepiej ubranymi.
Jakoś smutno mi się zrobiło.
Ale kupiłam sobie płaszczyk który odejmuje kilka lat i już jest git! I już mam to wszystko w dupie.