czwartek, 27 grudnia 2012



Koniec laby. Do roboty.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

 Wesołych Świąt! U nas już jest wesoło.





niedziela, 23 grudnia 2012



Przypomniałam sobie dziś smak świątecznego chutneya cebulowego przywiezionego z Londynu kilka lat temu.
I zrobiłam jeszcze lepszy. Z 2 kilogramów cebuli, octu balsamicznego, miodu, chili i cynamonu.
Zapakowany z słoiczki czeka na świąteczne mięsa i wędliny. A jak pachnie.

czwartek, 20 grudnia 2012



Przypadkiem słyszę dialog.
Tata: Nadia, chciałabyś dostać Play Station?
Córka: Nieeee, to dla chłopaków, tatusiu.
Tata: No coś ty, dla dziewczynek, kupmy ci!!!


piątek, 14 grudnia 2012

 

Koniec świata Drogie Panie. Koniec świata.
Mój mąż, praktyczny minimalista rozważa zakup świetlnego renifera do ogródka.
Po co?
No jak to po co, bo nareszcie mamy ogródek!
Koniec świata.

A ja szukam megaekspresowej diety odchudzającej, tak z 10 kilogramów na za tydzień.
Jakieś pomysły?......

niedziela, 9 grudnia 2012



Mam pewne powody do radości!

czwartek, 22 listopada 2012



Luz i swoboda. Przyjemność codziennego gotowania. Dzieci wypieszczone.


Nie pamiętam kiedy wcześniej tak było.

Wiem, że zaraz ten luksus się skończy.

sobota, 17 listopada 2012






Na wsi już głęboka jesień.


Codzienne mgły,  poranny szron na gałązkach. Dni nam uciekają. Dzieci nam rosną. A matka wraca do pracy. I już o tym myśli.

piątek, 2 listopada 2012



Kiedyś miałam więcej dobrych pomysłów i bardziej mi się chciało. Tak generalnie.
To martwiące.

sobota, 27 października 2012



Połazić w szlafroku po domu, zagrzebać w kołdrze przed telewizorem, znieczulić likierem jajecznym, przytulić do ciepłego ramienia.
Przetrwać trudy zimy. Jak borsuk. Zgromadzona tkanka tłuszczowa już jest.

środa, 24 października 2012

Eeeeeeech.... co za senny dzien.....

poniedziałek, 22 października 2012




Dziś wszystkie kobity w naszym domu zasmarkane i kaszlące.
Noc przesrana. Latałam od dziecka do dziecka.
Niczego tak bardzo się nie boję, jak właśnie chorób.

piątek, 19 października 2012

Uwielbiam takie dni jak dziś, kiedy to nic a nic nie muszę.

czwartek, 18 października 2012



Co za wspaniałe, ciepłe słońce!


Kupiliśmy dynię, ale żal ją jeść, taka ładna... ;)
W przyszłym roku posieję swoje własne. Decyzje podjęta.

wtorek, 16 października 2012

Nie lubię samotnych wieczorów. Pięć lat. Powinnam się już przyzwyczaić, ale jakoś nie mogę.

niedziela, 14 października 2012




Mamo, opowiedz mi tą bajkę o brzydkim kaczorku.
Z przyjemnością.


Dziecko nam rośnie w oczach.
Czasem mamy wrażenie, że po drzemce wstaje większa, niż jeszcze chwilę temu.
Pojedyńcze promyczki słońca przebijają się przez ciężkie, ciemne chmury i mgłę nad polami. To jednak nie będzie smutny dzień. Może spędzimy go w ogrodzie. Tatuś wyjeżdża.

środa, 10 października 2012

Posadziliśmy dziś dwa drzewka.
Miniaturowy czerwony klon japoński i żółty miłorząb japoński.
Jeden dla Nadii, drugi dla Ady.
W roku, w którym urodziła się Ada i w którym wybudowaliśmy dom.
Mam nadzieję, że się przyjmą, a nie jest to proste.

wtorek, 9 października 2012



Wyrwałam się dziś. Dzięki uprzejmości babci wyrwałam się DO MIASTA na zakupy. Snułam się po tym centrum i snułam. Snułam się pomiędzy dziewczynami o 15 lat młodszymi, 15 kilo chudszymi i 15 razy lepiej ubranymi. Jakoś smutno mi się zrobiło. Ale kupiłam sobie płaszczyk który odejmuje kilka lat i już jest git! I już mam to wszystko w dupie.

poniedziałek, 8 października 2012



Samotność nie służy czterolatkom. 
Moja duża dziewczynka poszła do nowego przedszkola.
Z niecierpliwością czekam na jakieś wieści.

A za oknem deszcz pada i pada...
Czas zupę z dyni gotować, taką z prażonymi pestkami na wierzchu.

wtorek, 2 października 2012





Spokoju. Spokoju i poczucia bezpieczeństwa mi trzeba.

A 3 miesięczna Ada i 4 letnia Nadia uwielbiają słuchać, kiedy czytamy im Dzieci z Bullerbyn.

piątek, 28 września 2012





Poranki są najwspanialsze.

Słońce na tarasie, mgła unosi się nad wąwozem, dzieci wyspane i grzeczne, kawa wypita w spokoju, Nadia uczy się grać na balonie.
Dzień dopiero się zaczyna.

środa, 26 września 2012

Cichowiańska Woda przepływająca przez Małe Ciche koło Zakopanego.
Małe Ciche jest fajne, bo jest małe i ciche.
W przeciwieństwie do Zakopanego.







Kiedy rodzi się dziecko wykonuje się badania przesiewowe wykrywające choroby wrodzone. Z Instytutu Matki i Dziecka dostaliśmy list, z którego w skrócie wynikało, że nasz dzidziuś może być chory na mukowiscydozę. Chorobę ciężką i nieuleczalną. Dokładniejsze badania nie potwierdziły obecności zmutowanych genów. Dzidziuś jest zdrowy.
Nie potrafię opisać, co czułam.
Mamy szczęście.
Dziś cały dzień myślę o rodzicach, którzy dowiadują się o chorobie swoich dzieci.





Zdjęcia z niedzielnego wypadu w góry,
Małe Ciche koło Zakopanego.

środa, 19 września 2012



 



 

Dnia nie starcza, aby być  tą pieprzoną perfekcyjną panią domu.

Zdjęcia z sobotniej nocy w dworze w Celestynowie. Boskie miejsce.




Nasza Ada ma już 11 tygodni.

I ciągle się uśmiecha.


wtorek, 18 września 2012



W jesiennym już nastroju zbieram jabłka u sąsiadki, smażę naleśniki ze swojskich jaj, sadzę rośliny w ogrodzie, bawię się w piratów z moimi dziewczynkami. Zakopujemy puszki ze skarbami w ogródku, rysujemy mapy i szukamy skarbów. Moje małe brudasy całe dnie spędzają poza domem, wieczorem padają, śpią aż do rana. Czarne stopy szoruję im już na śpiąco.
Na wsi już widać jesień. Wieczorne ogniska, stada ptaków, zaorane pola.

Właśnie tak miało być.

czwartek, 30 sierpnia 2012

W  ciszy tego miejsca wyraźnie słychać każdy dźwięk.
Pukanie owadów w szyby, dalekie szczekanie psów, lodówkę.
Jeszcze kilka odgłosów i będę słyszała własne serce.

piątek, 24 sierpnia 2012



Na wsi najwspanialsze są poranki. I poranne podlewanie trawy. I klimat wakacji.
A wstawanie o 6 to przyjemność nie obowiązek.
I już nie rzucamy kamieniami w koguty sąsiadów.

środa, 22 sierpnia 2012

Miastowi wynieśli się na wieś.
Każdego ranka oglądają wschód słońca z łóżka sypialnianego.





I muszą nauczyć się robić zakupy na tydzień, bo pomrą z głodu.

Archiwum bloga