Intensywność wydarzeń ostatnich miesięcy nie dała mi czasu na rozmyślania o sobie.
Projekty w pracy, budowa, wiadomość o ciąży, choroby, prawko jazdy, wycieczki kolejnych agentów nieruchomości po naszym mieszkanku, egzaminy, budowa, budowa, budowa, ekipy, terminy, kredyty. Jeszcze nigdy nie robiłam tylu rzeczy naraz.
Finiszujemy.
Dziś, kiedy dziecko może przyjść w każdej chwili, mam pietra, Drogie Panie.
Mam pietra, jak cholera.
Boję się bólu.
Nie czuję się bezpiecznie.
Nie chcę zostawiać na tyle dni starszego dziecka.
W czwartek wtoczyłam się do taksówki i poprosiłam pod izbę położniczą.
Wyobraźcie sobie minę taksówkarza.
Ot, taki żarcik ;)