Babcia zawsze mnie tuczyła.
Z miłości.
Kotlecika w ziemniaczki chowała.
Zupę z talerza do miseczki przelewała.
Że niby mniej.
Kopytka skwareczkami polewała.
Przysięgałam, że ja tak nigdy. Never!
I co? I wciskam, tuczę, proszę. Bo drugie zupełnie nie jedzące mi się trafiło. Ręce załamuję.