poniedziałek, 31 października 2011

I choć jutrzejszy dzień spędzimy inaczej, niż co roku, to i tak bardzo cieszę się na cały wspólny dzień z dzieckiem. Wyspać się razem do 9, zjeść wspólne śniadanko i nic nie musieć.

niedziela, 30 października 2011

Kiedyś matka naczytała się co oznaczają rysunki przedszkolaka.
Wczoraj, o zgrozo, dostała prezent - kartkę szczelnie zamalowaną czarną plakatówką.
Czarna?!? Czarna!! Dlaczego czarna?!

Zaburzenie procesów emocjonalnych, nastroje depresyjne, przemoc, wojna, agresja, dziecko krzywdzone, wyschnięte pozostałe farby?
Matka pędzi i pyta, dlaczego czarny?

"Bo chciałam Ci zrobić przyjemność. Przecież to Twój ulubiony kolor..."

sobota, 29 października 2011





Zeżarliśmy, zeżarliśmy naszego Gustawa!

piątek, 28 października 2011



Łódź, ul. Piotrkowska

W tym roku imprezy dyniowej nie robimy.
Ojciec chory, dziecko chore, matka w stresie.
Ale żeby dziecku zrobić klimacik malowałyśmy farbami dynie oraz robiłyśmy włóczkowe pająki-pompony, zwisające z sufitu. I wielką włóczkową pajęczynę, rogami przyklejoną do ściany. No co tu dużo gadać, fajnie nam wyszło...

czwartek, 27 października 2011




No to wybieram wrzeszczenie, bo wdupiemanie mi nie wychodzi...:))

środa, 26 października 2011



Stanąć i wrzeszczeć z bezsilności czy zastosować zasadę wdupiemania?

wtorek, 25 października 2011

Potęga reklam



Dziecko, na co masz ochotę na kolację?
Na Whiskas...

poniedziałek, 24 października 2011



W moim mieście nie jeżdzą tramwaje. Mieszkam w jednym z niewielu miast, w którym mamy trolejbusy. Z pałąkami.

niedziela, 23 października 2011



Nocny spacer po centrum Łodzi.
Niedziela







sobota, 22 października 2011



Czas na życiowe decyzje.
W drodze do Łodzi.

czwartek, 20 października 2011

Znowu cudem wygrzebana zupka ser w ziołach oraz słoik Bobovita mi tyłek ratuje. Taka ze mnie gospodyni.

Z zazdrością oglądam blogi piekących cuda dziewczyn. Chleby, bagietki, rogale.
Oczami wyobraźni już widzę się piekącą chleb w kuchni mojego nowego domu. Serwującą gościom chrupiące bułeczki z domowym dżemem. Na leżaku. Pod morelą.

wtorek, 18 października 2011

Małe popołudniowe smuteczki.





I jesienne bukiety. Suszymy i malujemy liście. Aby były jeszcze bardziej kolorowe.
Plus brokat. Obowiązkowo różowy. Wiadomo.



Wczorajsze 6 godzin spędzone w nieogrzewanym PKP oraz frustracja spowodowana 120 minutowym opóźnieniem na Centralnym spowodowały mój poranny ból gardła-gigant. Leczę się kilogramową paczką lodów jogurtowych z wiśniami. Wiśniami na spirytusie. Czy może być coś skuteczniejszego?

niedziela, 16 października 2011





Luksus spania do 9.30 rano i poobiedniej drzemki.
Luksus możliwy tylko dlatego, że odważyłam się oddać dziecko na noc babci. Po prawie 4 latach!

A w kontekście świeżych porodów trzech najbliższych memu sercu kobiet przekonuję się, że jesteśmy takie same. Wieczne umartwianie, że śpi, że nie chce spać, że pije, że nie pije, zjada za dużo, nie chce jeść, że choruje, że jeszcze nie przechorowała, że zimno, że przegrzeję, że za szybko oddycha, że nie oddycha, że kaszle, że nie odkaszlnęła, dużo kupki, mało kupki, że serce za szybko bije, że słabe włosy, czy ma robaki, kolejny antybiotyk.

wtorek, 11 października 2011



Moja trzy i pół latka zapytała mnie dziś:
Mamo, co to jest demokracja?.

Widząc jaką przyjemność sprawiła mi tym pytaniem, zadawała je potem jeszcze z pięć razy.

poniedziałek, 10 października 2011











Różne są opinie na temat spania z dzieckiem. Bo się dziecko przyzwyczai, bo trudno będzie to zmienić.

Ale, ale, a co z przyzwyczajeniem rodziców! Co z poczuciem bezpieczeństwa mamusi. Uzależnieniem od czułości, przytulania pod ciepłą kołderką, wciskania nosa w słomiano-blond włoski.
Kiedy dziecko dzisiejszej nocy wyjątkowo nie przyszło, poszłam i sama je sobie przyniosłam.

niedziela, 9 października 2011

Mój mały wywrotowiec opowiadaną przeze mnie bajkę na dobranoc zakończył:
"I żyli długo i nieszczęśliwie"



Dziecko zapytało mnie, do czego służy język.
Do mówienia i jedzenia, powiedziałam.
I do lizania lodów, dodała.







I jaka to szkoda, że taki fajny weekend się kończy.

piątek, 7 października 2011



Kurcze, tak sobie poleżeć z miesiąc brzuchem do góry. Nie robić nic. Fajnie by było.
A może i nie fajnie. Przeleżeć życie brzuchem do góry. No, nie wiem.

wtorek, 4 października 2011

Kupiłam dziś mleko czekoladowe dziecku.
Dziecko długo zastanawiało się jak krowy robią czekoladowe mleko.



A kiedy odbierałam ją z przedszkola powiedziała mi Jestem taka wykończona...

A podczas kolacji zostałam pouczona Nie je się z pełną buzią!

I dziś po raz pierwszy w przedszkolu się biła.

niedziela, 2 października 2011







Dziś podczas usypiania dziecko zaczęło wymieniać co lubi, a czego nie.
To zapisuję, dla zapamiętania.
Trzy i pół letnia dziewczynka lubi lizać lizaki, lody, mamę, bawić się klockami drewniaczkami, oglądać świnkę Peppę w laptopie, spać w mięciutkiej kołderce, chodzić do przedszkola, panią przedszkolankę, wesołe miasteczko, drugą panią w przedszkolu, groszki kakaowe, być w domku, jeździć autem z tatusiem (z mamusią szarpie).
Trzy i pół letnia dziewczynka nie lubi przewracać się, bo kolana bolą, Zuzanki, bać się i jak jest ciemność.

Archiwum bloga