
Do Lublina przyjechało wesołe miasteczko. Wracając dziś z pracy około 19 widziałam jak pięknie migało tysiącem kolorowych lampek i neonów ciemności.
Popędziłam po dziecko.
Pobiegłyśmy przez całe osiedle do wesołego miasteczka.
Kiedy dobiegłyśmy właśnie gasili światła, zamykali bramkę. Żal i rozczarowanie. Trzęsąca broda.
I co?
I otworzyli specjalnie dla nas!!! Tylko my! Całe mega-miasteczko dla nas!
Wszystkie karuzele, łabędzie, młyny i auta. Wszystko, wszystko tylko dla nas!!!
Jutro też idziemy....;)










