
Złośliwość losu. Zaplanujesz wycieczkę, spadnie deszcz. Kupisz płytę, spali się wieża. Wypijesz wieczorem piwo lub dwa, dziecko pół nocy wymiotuje. Zapłacisz za przedszkole, przez następne dwa tygodnie płacisz i niani. Rzucisz nowatorski pomysł, dostaniesz opierdziel od współpracowników. Chcesz dobrze, lepiej nie chciej. Planujesz spłacić kredyt, frank idzie do góry. Czekasz na ważny telefon, aparat rozładowany. Zapiszesz się na kurs, powali cię gorączka.
Narzekam?
Głowa do góry! Po deszczu zawsze kiedyś wychodzi słońce;) Pierwsze zdjęcie ma piękny klimat:)
OdpowiedzUsuńNo podobno!
OdpowiedzUsuńna 100% :)
OdpowiedzUsuńTo dobrze, bo dziś już wszystko w/w było.
OdpowiedzUsuńTrochę?
OdpowiedzUsuńAga, czasem słońce, czasem deszcz, słońca jak najwięcej życzę, i w przenośni i dosłownie :-). Łącząc się znowu w bólu, dodam, że nasza ostatnia noc była masakryczna - wymioty młodszej x9.
OdpowiedzUsuńTak to czasem bywa. Ale kiedyś na pewno będzie lepiej. I tego "lepiej" życzę już od jutra.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
pech? kasztana do torebki proszę włożyć, odpędza negatywne emocje :)
OdpowiedzUsuńrozkoszne zwierzaki :)