Co wieczór gadam więc o księżniczkach, kotkach, pieskach, magicznych łąkach, tajemniczych polankach, dziesięć minut, dwadzieścia minut, pół godziny, czterdzieści minut... Dziś chciałam ją podejść, aby to ona opowiedziała mnie.
Co usłyszałam?
"Dawno, dawno temu żył sobie mały, malusieńki potwór.
Ale nadepnęłam na niego.
Koniec."
Niesamowita fabuła:-) Najważniejsze, że dobro zwyciężyło nad złem;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A.
P.S.
Zaglądam czasami na Twojego bloga- aby nacieszyć oko i uśmiechnąć się do monitora;-)
To był pewnie jakiś mrówko, pająko lub innoowady potwór;-).
OdpowiedzUsuńDzięki, po tym komentarzu to i ja się uśmiecham do monitora.
OdpowiedzUsuńhahahaha! Myślę, że Twoje Dziecię dało Ci podpowiedź: "Jak chcesz opowiedzieć krótką bajkę - musisz szybko uśmiercić głównego bohatera".
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
:)))))) najlepsza bajka jaką ostatnio przeczytałam :) choc usłyszana byłaby znacznie lepsza;)
OdpowiedzUsuńI juz :)
OdpowiedzUsuńTy się mamo produkuj przez 40 minut, a dziecko opowie krótko i na temat i uwinie się z tym w 3 sekundy ;))
Świetne!