środa, 23 listopada 2011



Kupiłam wczoraj dwie książki ze świątecznymi potrawami. Zupy grzybowe z suszonych grzybów, barszcze z czerwonym winem i jabłkami, pierożki z ziemniakami i grzybami, sałatki z buraków, grzyby w cieście, karp z migdałami, pieczone jabłka z żurawiną.
Siedzimy z dzieckiem, oglądamy i marzymy. Wybieramy, co przygotujemy.

7 komentarzy:

  1. Takie potrawy to dla mnie wyższa szkoła jazdy:-)Może za 10 lat?
    Piękne zdjęcie, a oczy marzenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Się można zakochać... w tych oczach

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Aguś :)
    Jestem, jestem, tylko tak jakoś....

    Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W imieniu oczu serdecznie dziękuję i skromnie pragnę dodać, że te oczy to po mnie...;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Uroczy usmiech i pyszne potrawy, moj syn rowniez przegladal ostatnio ksiazke i wciaz pokazywal pierniki, pierniki i jeszcze raz pierniki..., sama nie wiem, chyba te pierniki bardzo lubi... :-) M

    OdpowiedzUsuń
  6. :) No i co się dziwić, wszyscy lubią!

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię przedświąteczne przeglądanie książek kucharskich. Ale z gotowaniem świątecznych potraw to już u mnie różnie bywa :) W mojej rodzinie jest ostra konkurencja pod tym względem. Brakuje trzeciego dnia Świąt, a czasem nawet i czwartego - wtedy na pewno obiad byłby u mnie :)
    Miłego weekendu!
    Ps - oczy dziewczynki obłędne!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga