
Ostatnie tygodnie to lekcja pokory i cierpliwości. I dyplomacji w kontaktach z urzędnikami wydziału budownictwa.
A ja pielęgnuję swoje marzenia. O białej drewnianej podłodze, o wyjściu z sypialni na taras, o kawie wypijanej w ogrodzie i o tej moreli, o której Wam już kiedyś opowiadałam.
Mam z sypialni wyjście na taras. Bezcenne.
OdpowiedzUsuńŻyczę realizacji :-)
Twoje marzenie brzmi ...bajecznie ! :)
OdpowiedzUsuńTrzymam mocno kciuki za jego spełnienie :)
Radosne zdjecie a usmiech po prostu cudny ...! a co do urzednikow budowlanych to chyba juz wiem co teraz robisz i gdzie jestes kiedy Cie tu nie ma ... :-)
OdpowiedzUsuńPowodzenia zycze Aga ...! taras z wyjsciem z sypialni tez bym chciala ... M
trzymam kciuki zatem:)
OdpowiedzUsuńNie zazdroszczę tej urzędniczej przeprawy, my aby tego uniknąć kupiliśmy gotowiznę :-). Ale mając takie marzenia można przezwyciężyć wszystkie trudności. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńNiech to marzenie dodaje Ci sił :-) Pozdrawiam i powodzenia :-)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie i lekko czyta się Twoje posty
OdpowiedzUsuń