Wczoraj poszłam do sklepu. Kupiłam 2 pudełka jajek (8zł.), wodoodporne flamastry do malowania jaj (12zł.), wielkanocne naklejki (2zł.), stojak na pisanki w kształcie kury (2,5zł). Przyniosłam do domu. Jaja pieczołowicie wyszorowałam, ugotowałam, wystudziłam, wytarłam do sucha.
Rok na to czekałam. Zrobiłam odpowiedni wstęp na temat długiej polskiej tradycji malowania jaj w okresie przedświątecznym, niesienia ich w koszyczku do święcenia.
Pełna zapału, z uśmiechem na ustach, siadam na dywanie, wołam dziecko:
"Nadia, choć teraz będziemy malować wielkanocne pisanki!!!!!"
Odp. "NIE!"
Krótko i na temat.
Stracony czas: 1 godzina
Stracone pieniądze: 24,50zł.
Zdjęć brak.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(153)
- ► października (7)
-
►
2012
(88)
- ► października (12)
-
►
2011
(188)
- ► października (21)
-
▼
2010
(263)
- ► października (27)
-
▼
kwietnia
(34)
- Dzień braciszka.
- Targ kwiatowy.
- Wspólne wieczory.
- Widok z kuchennego okna.
- Nowa lalka od Pana Listonosza.
- Spotkamy się w piaskownicy!
- Lunapark.
- Imieniny w ogródku.
- Tuż przed
- Nowy, spontaniczny i nikomu niepotrzebny zakup.
- Uroczy wieczór.
- Więcej dzieciaków.
- Droga do pracy.
- Zachód.
- Kartonowy domek.
- Dzieciaki.
- Jeden dzień urlopu.
- KRAKÓW
- Słoneczna sobota.
- Najbliższa okolica.
- Ładna ta nasza Polska!
- Przed i po.
- "Secret garden"
- Od o
- Straszna tragedia. Aż brak słów.Od o
- Szczerość dwulatki.
- Bliżej natury ;)
- Wieczorem.
- SWEDEN. Wyobrażenie o Szwecji.
- Lany poniedziałek!
- A jakoś mi tak dziś wesoło!
- Lubimy spacery
- Święta.
- Tzw. "Bunt dwulatka"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz