czwartek, 1 kwietnia 2010

Tzw. "Bunt dwulatka"

Wczoraj poszłam do sklepu. Kupiłam 2 pudełka jajek (8zł.), wodoodporne flamastry do malowania jaj (12zł.), wielkanocne naklejki (2zł.), stojak na pisanki w kształcie kury (2,5zł). Przyniosłam do domu. Jaja pieczołowicie wyszorowałam, ugotowałam, wystudziłam, wytarłam do sucha.
Rok na to czekałam. Zrobiłam odpowiedni wstęp na temat długiej polskiej tradycji malowania jaj w okresie przedświątecznym, niesienia ich w koszyczku do święcenia.
Pełna zapału, z uśmiechem na ustach, siadam na dywanie, wołam dziecko:
"Nadia, choć teraz będziemy malować wielkanocne pisanki!!!!!"
Odp. "NIE!"
Krótko i na temat.
Stracony czas: 1 godzina
Stracone pieniądze: 24,50zł.

Zdjęć brak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga