niedziela, 27 czerwca 2010

Sobota na działeczce.

Poszlimy na dłuuuuuuugi spacer po polach oraz Nadia dostała drewniany domek ogrodowy. Zasiadła w nim na mikrokrzesełku, przy mikrostoliczku, pijąc "kawę na niby" ze swoich mikrofiliżanek w groszki. Powiedziała "Już nigdy nie wyjdę z mojego domku".
No cóż, chyba udał się prezent...












1 komentarz:

Archiwum bloga