czwartek, 25 listopada 2010

Jeden dzień urlopu

Cudownie zrobić sobie wolne w srodku tygodnia. Bez planu. Gdzie nogi poniosą.
Poniosły do stadniny, do lasu, nad wodę.
Na koniec najedlismy się rosołu, chleba ze smalcem i schabowego z sosem z kurek.
Jestem szczęsliwa.















7 komentarzy:

  1. Cudne klimaty i tak jakoś niezwykle smakowicie dziś u Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak milo, fajne stare lyzwy i koniki i zdjecia piekne... to musial byc bardzo udany dzien... M

    OdpowiedzUsuń
  3. Łyżwy są absolutnie boskie. A konia z zimową puchatą sierścią aż chciałoby się wygłaskać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję cudnego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. patrząc na te łyżwy to zachciało mi się mrozu :) w tym roku, jeśli wyleją w naszej mieścinie lodowisko, nie odpuszczę i będę śmigać :)

    eh... troszeczkę ci zazdroszczę takiego dnia urlopu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. The old skates are wonderful..and so are all your photos. You depict a life si different from mine..

    OdpowiedzUsuń
  7. bierz wolne jak najczesciej, jedz rosol, chleb ze smalcem , rob takie zdjecia i wrzucaj je na bloga ! Koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń