poniedziałek, 23 maja 2011















Odchudzam się. I zgodnie ze znaną wielu zasadą im bardziej staram się nie jeść, tym bardziej mam ochotę i ciągle o tym myślę. O pączuszkach, lodach, białych bułeczkach, chrupiącym chlebku, ziemniaczkach, makaronie.

Wrócę jeszcze do Krakowa, który w przewodnikach reklamuje się jako kulinarna stolica Polski. Zupa cebulowa z czosnkiem i grzankami. Dobra. Ja tradycyjnie - sałata. Bardzo dobrze smakuje z jabłkiem, orzechami włoskimi, kiełkami, słonecznikiem, zieloną papryką i marchewką. Do tego winegret. Może być i ser, ale nie musi.

10 komentarzy:

  1. Dłonie na pierwszym zdjęciu zaciekawiają...

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj ! Ja też mam taki problem i w końcu doszłam do wniosku, że to działa właśnie w drugą stronę im bardziej chcę schudnąć tym mocniejszy apetyt...poza tym problemem dla mnie jest stosować się do diety chociażby z tego powodu, że ja do niczego nie lubię się stosować hihihi , ale od jakiegoś czasu nie jem po prostu kolacji i to działa :) przysięgam :)
    Zdjęcia super....Kraków piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to idę coś przekąsić;-) Sałatka wygląda obłędnie, mniam! Ja jestem łasuch i z odchudzaniem u mnie krucho, na szczęście dużo biegam po schodach z piętra na piętro więc jakoś się trzymam;-). Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  4. Usiadłabym obok pana, na krzesełeczku, z widokiem, bez zobowiązań, tak leniwie, na zakończenie fajnego dnia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez chetnie bym cos zjadla w takim miejscu...! bo ja tez lubie jesc rozne dobre rzeczy ale szczegolnie to co zielone wiec raczej z kilogramami nie mam problemu... :-) M

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę tym, którzy bezkarnie mogą wcinać wszystko i w każdej ilości, ja muszę sobie odmawiać. A pomysł z niejedzeniem kolacji, skoro skuteczny - od jutra spróbuję, dziś jeszcze coś małego przetrącę....;)
    Byłam dziś w warszawskim Marks&Spencer, jakie dobre rzeczy tam można znaleźć.
    Kilka lat temu wracając z Londynu przywiozłam walizkę dipów, sosów - miętowych, chutnej słodki z cebuli, musztardy, syropy klonowe. Nawet nie wiedziałam, że można teraz je kupić w Warszawie - w Złotych Tarasach.
    No i przywiozłam kilka grzeszków. Czekają na niedzielny piknik.

    OdpowiedzUsuń
  7. powodzenia w odchudzaniu :) jakaś specjalna dieta?
    sałatka na zdjęciu wygląda przepysznie!

    dobrego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mniej jeść i bez węglowodanów, mam nadzieję, że skoro o tym publicznie napisałam, to i motywacja będzie większa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Eeee tam, diety! Organizm sam wie ile i co mu jest potrzebne! Tylko trzeba go uważnie słuchać :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie masz rację, ale co robić jeśli organizm chce czekoladek, lodów, pizzy i to zawsze po 20 wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga