Jestem perfekcyjną panią domu.
Perfekcyjnie przypalam wszystkie garnki.
Konsekwentnie i ostatecznie.
Dziś też na takiego jednego trafiło. Jestem recydywistką. Nie dość, że garnek, to spaliłam popcorn w mikrofali.
A mi wszystko leci z rąk. Tłukę talerze, szklanki, zapominam, nie mogę spać i mam totalną huśtawkę nastrojów... Niech to będzie już, niech już będzie... Piękne u Was przedwiośnie. W naszym mieście jest dołowato, ponuro i brudno :-/
Jaki wspaniały komplement :)
OdpowiedzUsuńCzerwone kalosze ja noszę ;-)))
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze te garnki i popcor to tylko chwilowe ... :-) M
OdpowiedzUsuńNiestety, od dziecinstwa. Nie spodziewam się poprawy :))))
OdpowiedzUsuńA wee angel in a blue woolly hat and red boots! Makes me smile.
OdpowiedzUsuńprzepiękny blog. pozwoli Pani, że się rozgoszczę..?
OdpowiedzUsuńAleż zapraszam, cała przyjemność po mojej stronie.
OdpowiedzUsuńWidzę, że tam już nie zamieszczasz zdjęć, więc postanowiłam tutaj wpadać. Zawsze to jakieś ładne zdjęcie oko nacieszy :)
OdpowiedzUsuńA mi wszystko leci z rąk. Tłukę talerze, szklanki, zapominam, nie mogę spać i mam totalną huśtawkę nastrojów... Niech to będzie już, niech już będzie...
OdpowiedzUsuńPiękne u Was przedwiośnie. W naszym mieście jest dołowato, ponuro i brudno :-/