Kiedy rodzi się dziecko wykonuje się badania przesiewowe wykrywające choroby wrodzone. Z Instytutu Matki i Dziecka dostaliśmy list, z którego w skrócie wynikało, że nasz dzidziuś może być chory na mukowiscydozę. Chorobę ciężką i nieuleczalną. Dokładniejsze badania nie potwierdziły obecności zmutowanych genów. Dzidziuś jest zdrowy.
Nie potrafię opisać, co czułam.
Mamy szczęście.
Dziś cały dzień myślę o rodzicach, którzy dowiadują się o chorobie swoich dzieci.
Zdjęcia z niedzielnego wypadu w góry,
Małe Ciche koło Zakopanego.
Co za ulga! Współczuję stresu...
OdpowiedzUsuńnie wiem co czułaś i nie chcę wiedzieć. Najważniejsze, że wszystko ok. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńmusiałaś się nieźle stresować, współczuj i cieszę się, że dzidzius zdrowy!
OdpowiedzUsuńdużo radości dla WAs!
Wyobrażam sobie Wasz strach. Przerabiałam podobny, kiedy Bela była w szpitalu. Dzięki Bogu, że wszystko jest dobrze z Waszą maleńką. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńOh co za przeżycie. Dobrze że Ada jest zdrowiuteńka :)
OdpowiedzUsuńStres musiał być ogromny :( Współczuję. Na szczęście wszystko jest w porządku!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że z Dzidzią wszystko dobrze! :)
OdpowiedzUsuń