niedziela, 10 października 2010

Niedziela







Niedziela ma swoje uroki. Leżenie w poscieli do południa, dobry obiad u mamy, zabawy w teatrzyk, domowe kino (od kiedy mamy projektor i ekran nasze życie jest o wiele przyjemniejsze - polecam pomysł!), spacery bez pospiechu i wiele innych.

Mamy też swój codzienny rytuał.
ZAWSZE pytam moją 2,5 latkę: Idę robić kawę, napijesz się ze mną kawy?
ZAWSZE mi odpowiada: Mamusiu, przecież dzieci nie piją kawy!!!

piątek, 8 października 2010

Kolejny dzień.





I kolejny wyczekany piątek skończył się. Kolejny tydzień za nami. To niemożliwe, że czas leci tak szybko.

Trudny wrzesień za mną, trudny październik przede mną.

I podobno od środy ma przyjść śnieg!;)

czwartek, 7 października 2010

Droga

Zimno. Przymrozek i szron. Dziś my skrobaliśmy szyby...;)
W drodze do pracy zrobiłam kilka fotek.









Chcę Wam jeszcze coś pokazać.
W drodze powrotnej pierwszy raz od dawna nie musiałam się nigdzie spieszyć.
W parku pod osiedlowym kościołem, nawet nie wiem kiedy, wybudowano drogę krzyżową.
Nie jestem tam częstym gościem. Dziś wstąpiłam.
Jeszcze nigdy takiej nie widziałam. Inna niż wszystkie. Jakas taka niepokojąca.











środa, 6 października 2010

Babcia: Nadziu, chodź poczytamy "O maluszkach i pieluszkach"...
Nadzia: Ale dlaczego o "muszkach" i "paluszkach"?
Czy ja już powinnam isć z nią do foniatry.... hmmm...;))))
Miłych snów!

Chili



A dziś mam pomysł, aby zrobić prawdziwą czekoladę z chili. W rondelku na parze rozpuszczę tabliczkę gorzkiej czekolady, doleję słodką śmietankę i wrzucę jedną maleńką papryczkę!

wtorek, 5 października 2010

Pechowa.











Wczoraj do popołudnia myślałam, że jestem jakaś pechowa.
Od rana wszystko co mogło, nie udawało się.
Całą drogę do przedszkola niosłam dziecko na rękach, bo nie chciała iść. Doleciałam z mokrymi plecami ze zmęczenia. Wychodząc z przedszkola okazało się, że mam 4 minuty do odjazdu autobusu, biegłam więc na szpilkach. Ledwo żywa wsiadłam, na 3 przystanku autobus zepsuł się, blokując wyjazd z uliczki jednokierunkowej 4 innym. Staliśmy tak ze 20 minut. Potem przyjechał następny, cały nasz autobus zapakował się do już pełnego kolejnego. Zapierając się kolanem spędziłam w korku kolejne 50 minut. Oczywiście paskudnie spóźniona wpadłam do pracy. Zsiliłam kolano, utykam na lewą nogę.
Po południu okazało się, że dziecko znów chore, nie może chodzić do przedszkola.
Lekko podłamana, w osiedlowym sklepie między lodówką z nabiałem a rybami spotkałam koleżankę, która... powiedziała, że z przyjemnością będzie pilnowała Nadię do czasu kiedy nie znajdzie stałej pracy!!!! Uffff... HURRA!!!!! DZIĘKUJĘ IWONKO!

niedziela, 3 października 2010

Park Saski

Choć dziecko znów zasmarkane, wybraliśmy się dziś do parku na spacer. Bardzo wielu ludzi wpadło na ten sam pomysł. Ale jakoś się tam pomieściliśmy. Spotkałam wszystkich możliwych dzieciatych znajomych.;)
Fajne są takie rodzinne niedziele.















sobota, 2 października 2010

55


Jako że 55 lat ma się tylko raz w życiu;), ten post jest dla Ciebie mamuniu, oraz tysiąc urodzinowych buziaków! Już jedziemy na ten tort.

Kazimierz w deszczu

Kolejna wyprawa do Kazimierza Dolnego oraz ciąg dalszy malowania wielkiego obrazu w kazimierskiej galerii o którym opowiadalam w zeszly piątek. Bardzo jestem ciekawa efektu końcowego! Praca wre, już prawie wszystkie biale plamy zostaly zamalowane, projekt, przy którym pracuje wielu ludzi.





czwartek, 30 września 2010

O co chodzi z tymi księżniczkami?

Kiedy kupiłam dziecku odjazdową filcową koronę w galerii, smętnie powiedziała dziękuję.
Kiedy 4 dni temu dostała różowy zestaw dla księżniczek produkcji chińskiej oszalała ze szczęscia, nie zdejmuje tych brylantów nigdy.
Ja jej tego nie uczyłam.
Czy dziewczynki już się z tym rodzą? W ich żyłach płynie różowa krew?
Różowo Was pozdrawiam!
:))









środa, 29 września 2010

Lubię





Dzis rano Dag zapytała mnie o 10 rzeczy które lubię.
Dziękuję Ci za to. Lubię usmiechnięte dzieci, fotografie, truskawki prosto z krzaczka, czerwone paznokcie, pomidory i zapach ich zielonych ogonków, ogrody, męskie towarzystwo, internet, kawę z ekspresu z mlekiem, swińskie dowcipy, piątki od południa, przytulanie, lody owocowe, giełdy staroci, Baranka Shawn i ludzi ogólnie.



A Ty Maju, Euforko, Niccado, Julko Słoneczko, co lubisz?

wtorek, 28 września 2010

poniedziałek, 27 września 2010

Zabawa

z farbami.
Przez to chorowanie dużo czasu spędzamy teraz w domu.
Wymyslam ciągle nowe zabawy. Zrobiłysmy wielki domek dla lalek z pudełka (wyszedł super!), malujemy, rysujemy, pieczętujemy, wycinamy, gotujemy, naklejamy, czytamy, spiewamy, tylko na tańce sił brak... Ale idzie ku lepszemu!
Pozdrawiam wszystkich!







niedziela, 26 września 2010

No to co, gotujemy?























Przy niedzieli połączylismy przyjemnosć gotowania z przyjemnoscią fotografowania. Efektem autorskie, jarskie "spagetti".