Przez to chorowanie dużo czasu spędzamy teraz w domu.
Wymyslam ciągle nowe zabawy. Zrobiłysmy wielki domek dla lalek z pudełka (wyszedł super!), malujemy, rysujemy, pieczętujemy, wycinamy, gotujemy, naklejamy, czytamy, spiewamy, tylko na tańce sił brak... Ale idzie ku lepszemu!
Pozdrawiam wszystkich!



Piękne zdjęcia i kolory jesienne, mimo że bez wychodzenia na spacer.
OdpowiedzUsuńJa już się nie mogę doczekać etapu tworzenia, na razie wkoło tylko destrukcja i wybebeszanie szuflad i szafek.
cieszy wiadomość, że zdrówko powoli wraca ;)
OdpowiedzUsuńMałgorzato, destrukcja potrwa jeszcze kilka lat!
OdpowiedzUsuńCzasem myślę, że całe moje życie to sprzątanie zabawek, rozwieszanie prania i składanie prania.
A te chwile pomiędzy to zabawa.
Euforka, dzięki:))