
A żeby nie było, że u nas tak słodko, bo wcale tak słodko nie jest, wczorajsza opowiastka- pokłosie zbyt długiego, dwuletniego karmienia dziecka piersią:
Wzruszona chorobą dziecka czule ją całuję, głaskam, mówię:
Nadziu tak strasznie cię kocham. Kocham twój nosek, twoje oczka, kocham twój brzuszek, twoje nóżki, kocham twoje rączki.
Dziecko: Mamusiu, ja też ciebie kocham. Ale najbardziej twoje cycki.
Ahhh jak sie ciesze ze mnie znalazlas...teraz i ja moge podziwiac twoje piekne zdjecia...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
Magdalena
A mój mówił: daj biusta.
OdpowiedzUsuńUwielbiam te dziecięce, poetyckie puenty!a robaczek wspaniały! Ten kadr baaaardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny i komentarze, aga
OdpowiedzUsuń