środa, 8 września 2010

Piękny dzień

dziś mamy.

W moim ukochanym Lublinie świeci cudne słońce, jest cieplutko, choć czuć już jesienny klimat. Ja mam ostatni dzień urlopu, dzień dla mnie.
Sprawiłam sobie kilka zakupowych przyjemności, polatałam po bazarze owocowo-warzywnym ze starym wiklinowym koszykiem (takim, co to jeszcze pamięta czasy, kiedy reklamówki były towarem luksusowym;).
Znalazłam pachnące gigantyczne pomidory malinowe, dojrzałe brzoskwinie, czarnego słonecznika, "prawdziwe" kolby kukurydzy. Bardzo żałuję, że nie miałam aparatu, na stoiskach pojawiły się małe ozdobne dynie, wielkie cukinie w różnych kolorach. Kolorach jesieni. Pięknie wyglądają też słoneczniki.

Nadia lubi przedszkole, nie mamy pewności, czy tak zawsze będzie, ale dopóki tak jest, cieszymy się z przyjemnych początków. Kiedy wczoraj poszłam ją odebrać, na mój widok krzyknęła: Ja chcę do dzieci, i uciekła na salę. Optymistyczna wizja.

Droga do przedszkola prowadzi przez mały osiedlowy park obsadzony kasztanami, rano widziałam, że jest już dużo zielonych kulek, po południu idziemy zbierać, może nam się uda coś ciekawego znaleźć.
Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga