poniedziałek, 27 grudnia 2010

Gruszki w syropie



I choć święta oficjalnie zakończone, my świętujemy dalej. Mamy urlop.
Dojadamy śledzie w śmietanie, klopsa z jajkiem, suszoną kiełbasę, makowca.
W latach osiemdziesiątych moja babcia suszyla kiełbasę na kaloryferze. Twarda jak kamień, smakowała jakoś wyjątkowo.
Ta sucha kiełbasa obok czarnego kompotu z suszonych jabłek i wędzonych śliwek to jedno z pierwszych skojarzeń związanych ze świętami.

Odnalazłam u mamy w domu stare przepisy mojej babci Danuty. Babci już nie ma od 26 lat. Pracowała w fabryce, szyła buty. Dziadek również był szewcem. Przez wiele lat nosiłam skórzane buciki robione specjalnie dla mnie.
Z przejęciem oglądalam te żólte kartki.
Może macie ochotę na jej "Gruszki w syropie"?





Dostałam od męża drewnianego dziadka do orzechów. Spędzamy więc wieczór pod znakiem łupania orzechów laskowych. Praca zespołowa. Każdy zna swoje role. Jedni podają, inni rozgniatają. Jeszcze inni zjadają. Dla najmłodszej to debiut orzechowy.
Pytamy, jak smakują orzechy?
Jak drzewo.

7 komentarzy:

  1. Dopiero, kiedy człowiek ma już swoją rodzinę, dzieci zaczyna doceniać takie pamiątki, stare przepisy na pożółkłych kartkach, stare fotografie, wcześniej takie rzeczy wogóle mnie nie interesowały, teraz zbieram, chomikuję, wypytuję o przeszłość rodziny, żeby jak najwięcej zachować, przekazać kiedyś dziewczynkom. Przepis na gruszki jest mi znany, moja mama takie robi, ale szczerze powiedziawszy nigdy nie pytałam skąd ma przepis.

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ mi smaka zrobiłaś na te gruszki :)
    ten syropek bym wypiła zwłaszcza, że atakują mnie zarazki i czuję, że jeszcze chwila a wyląduję na dłużej w łóżku..

    przyjemnych dni życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. Orzechy smakują jak drzewo! Piękne. Jabłko z pierwszego zdjęcia zjadłabym natychmiast ;) A stare przepisy na pożółkłych kartkach mają w sobie jakąś magię. I wzruszają. Jak dobrze, że święta mogą trwać dłużej niż tylko dwa dni. Nasze też się przedłużają. Do Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne określenie smaku orzechów. To brzmi jak wers jakiegoś wiersza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe są wspomnienia, prawda? KOmpotu z szuszu nie lubiłam, ale mama zawsze go robiła:) i mówiła, że wszystkiego trzeba spróbować :) Teraz u rodziców męża już go się nie robi. Może i ja spróbuję? To taki miły zwyczaj. I te żółte kartki z przepisami..., też mam kilka takich

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie stare kartki maja w sobie magie, mam takich kilka z dziecinstwa... a ten stary kalendarz mama miala w domu przez wiele lat, chyba nawet wciaz kupuje wlasnie taki... M

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też kocham stare kartki z kalendarza!!!!!:)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga