czwartek, 23 grudnia 2010

Zakupy nie zrobione, bigos nie ugotowany, prezenty nie zapakowane, sukienki nie uprasowane. Zawalam na całosci.
Własnie odebralismy dziecko ze szpitala, jakis rotawirus się do nas przyplątał. Mam nadzieję, że to TYLKO rotawirus. Bo tak do końca, to nie wiadomo.
Mawiają, że swięta to trzy tygodnie nerwów i trzy dni odpoczynku.
Ale czekamy bardzo na te trzy dni. Na trzy dni spokoju.











Kiedy we wtorek wróciłam po pracy na choince wisiały dwa grzybki- niespodzianki od opiekunki dziecka. Stare bombki. Bardzo mi się podobają, są takie jak lubię, nigdzie takich bym nie znalazła.

9 komentarzy:

  1. mega dużo zdrówka życzę!! Pogodnych i spokojnych Świąt! piękne zdjęcia, słodka owieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech te trzy dni będą zdrowe, spokojne, roześmiane, pachnące i smaczne ;) Trzymam kciuki za dobre wyniki. Jak najlepsze. Pięknych świąt!
    p.s. Grzybki urocze. Pamiętam takie z mojego dzieciństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dokladnie ten sam scenariusz przerabialismy rok temu, szpitalny maraton zakonczylismy dzien przed Wigilia, szczesliwi ze w 4 razem. Zycze Wam Swiat bardzo zdrowych:), duzo przytulania, smiania sie i cieszenia sie soba nawzajem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiec duzo zdrowia i jak najwiecej tych spokojnych trzech dni Wam zycze... :-) duzo usmiechu, radosci i spokoju a grzybki sliczne...!

    Pozdrawiam i trzymam kciuki aby bylo dobrze...! M

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzruszyły mnie te dwie bombki... a więc pomalutku, od dwóch bombek zacząwszy... Świętujcie w zdrowiu i spokoju (także o zdrowie dziecka). Dużo dobra, ciepła i miłości!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że dziś był pierwszy z tych trzech dni spokoju i że rotawirus już za Wami.
    Zdjęcia jak zwykle piękne.
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wesołych i pogodnych Świat w rodzinnej ciepłej atmosferze i spełnienia najskrytszych marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  8. Spokojnych i przede wszystkim zdrowych Świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie bombki można zdobyć na Allegro, sama licytowałam, ale poległam:)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga