Na osiedlowym placu zabaw postawili nam stół. Pingpongowy! Ale czad! I ja, i mąż, i teść i reszta rodziny wszyscy od zawsze pykali. Teraz pyka i nasze dziecko, choć to dopiero trudne początki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(153)
- ► października (7)
-
►
2012
(88)
- ► października (12)
-
▼
2011
(188)
- ► października (21)
-
▼
maja
(12)
- Mam męża wariata. W niedzielę pomyślał sobie, że...
- Z Krakowa oprócz wspomnień przywieźliśmy grypę. ...
- Na osiedlowym placu zabaw postawili nam st...
- We wsi Leonów pod Lublinem jest mała farma-zwierzy...
- Dzięki Mai, na której blogu przeczytałam o Muzeum ...
- Mała, wyjątkowa dziewczynka i jej Święto... ...
- Cudowny tydzień, kilka dni słońca, powyżej 2...
- Ogród Saski
- Łososiowe tulipany... Człowiek sobie coś zapl...
- Dzięki wspaniałej, wyczekanej weekendowo-majowej...
Swietna zabawa, nie gralam wiele lat a kiedys bylam w tym nawet dosyc dobra... :-) tez myslalam o czyms takim u nas na strychu albo w ogrodzie, moze jeszcze kiedys bedzie to tez sobie bedziemy tak beztrosko pykac... :-) Pozdrawiam. M
OdpowiedzUsuńtrudne początki ale tylko przez chwilę ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam:)
Aaaa pamiętam "ping-ponga",głównie z kolonii:-). Jak Ci się udało tak idealnie odprasować tę kokardę na bluzce, mamy taką samą, zawsze się staram, ale takiego efektu nie uzyskałam ;-).
OdpowiedzUsuńPopykać mówisz?
OdpowiedzUsuńOk.
Pykałam ostatnio z dziećmi na nartach w ramach odpoczynku po tych że :-)
Mamsan, i na zwykłym stole można, dla chcącego nic trudnego. Kiedyś wujek zrobił nam wakacyjny stół na działce z dużego kawałka dykty, i też zabawa była doskonała.
OdpowiedzUsuńKokarda jeszcze nie prasowana, ale skoro już wiem, że to obszar szczególnego ryzyka - zachowam ostrożność...;))))
Ostatnio w pingponga pykałam chyba w podstawówce. Na przerwie przez złączone ławki :)
OdpowiedzUsuńA zdjęcie dymiącej zupy w poprzednim poście - mistrzowskie!
fajna zabawa, chociaż ja mam zeza, dwie lewe ręce i totalny brak "cela";) świetne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńDzięki Dziewczyny!
OdpowiedzUsuńKolejny raz oglądam te zdjęcia - strrrasznie mi się podobają. Kolory, ujęcia i temat - aż się wierzyć nie chce, że to osiedlowe podwórko, a nie film W. Allen'a :-). Prawdziwa przyjemność dla oka!
OdpowiedzUsuń