Opiekuję się chorym dzieckiem.
O wszystkim zapominam. Robota leży i czeka.
Wyszłam dziś do kiosku po doładowanie telefonu, wróciłam z siatą nieplanowanych zakupów. Bez doładowania.
Nie podałam syropów.
Kanapkę z rzodkiewką posypałam cukrem.
I obejrzałam świetny film Taiki Waititiego. Reżysera, scenarzysty i jednego z głównych bohaterów filmu "Boy". O chłopcu, który mieszka w Nowej Zelandii i uwielbia Michaela Jacksona. I nie tylko. Polecam.
Życzę zdrowia. I odpoczynku - bo ta kanapka ze słodką rzodkiewka to znak przemęczenia zdecydowanie :))
OdpowiedzUsuńBardzo piękne, subtelne zdjęcie :-)
OdpowiedzUsuńJa widzę Twój dzień jako bardzo ciekawy ;-)) Na pewno nie nudy :-)
P.S. A ile razy ja nie podałam syropów? Szkoda pisać ;-))
Odpocząć musisz. Dziewczyno. chociaż na moment zwolnij. Życzę tego. A dziecię da radę :-)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie za mało godzin ma doba, życzę zdrowia dla Córki i spokoju ducha dla Mamy, chociaż wiem, że przed Świętami z dnia na dzień będzie więcej spraw do załatwienia:-(
OdpowiedzUsuńDzień był chyba ciekawy, zakręcony i niebanalny :). I co tam, że wypadła jedna porcja syropu, zdarza się. Trzymam kciuki za zdrowienie córeńki i Twój odpoczynek. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze bylo to chwilowe i juz przeszlo...! ostatnio bedac w sklepie mialam podobnie i mleka kokosowego szukalam bardzo dlugo gdyz zupelnie zapomnialam gdzie jest a kupuje przeciez juz od tylu lat ... :-)
OdpowiedzUsuń