Pokłóciłam się z mężem, nakrzyczałam na dziecko. Wyznałam im bezgraniczną miłość 5 minut wcześniej. Nic mi nie smakuje. Ale opycham się wszystkim. Kupiłam białą kołyskę.
Kiedy poznałam mojego obecnego męża, był przekonany że mówi się dreptak. Od dreptania. Wczoraj dziecko opowiadało, że w przedszkolu jadło chrupnik. Wiadomo. Od chrupania!
Masz prawo:-)))
OdpowiedzUsuńeh... hormony. Niestety rządzą Nami. A w ciąży to chyba już w ogóle huśtawka, prawda? :)
OdpowiedzUsuńCzyżby ciążowa burza hormonów ? ;-)))
OdpowiedzUsuńA co to jest dreptak? Ten kto drepcze? :-))
Dreptak to to, po czym się drepcze ;)
OdpowiedzUsuńA ja myślałam, że dreptak to coś do dreptania :-)
OdpowiedzUsuńWspółczuję tych humorów to musi być bardzo męczące Ciebie i otoczenie, oby szybko minęło. Biała kołyska - piękna sprawa :)
OdpowiedzUsuńPiękny wachlarz emocji ;))
OdpowiedzUsuńAch te nastroje ...! masz do nich prawo i bardzo mi sie spodobalo stwierdzenie, ze nic Ci nie smakuje a wszystkim sie opychasz ... :-)
OdpowiedzUsuńUsciski. M
To nie moja wina. Mój dentysta ma teorię, że dziecko w łonie matki przejmuje nad nią kontrolę. Jak pasożyt, tylko jeszcze bardziej. Nie mogłam się bronić przed tą teorią, bo siedziałam na fotelu dentystycznym z jakąś machiną w ustach ;))
OdpowiedzUsuń