wtorek, 13 marca 2012

Dziś płakałam jak bóbr. Chwilę później zarykiwałam się ze śmiechu.
Pokłóciłam się z mężem, nakrzyczałam na dziecko. Wyznałam im bezgraniczną miłość 5 minut wcześniej. Nic mi nie smakuje. Ale opycham się wszystkim. Kupiłam białą kołyskę.



Kiedy poznałam mojego obecnego męża, był przekonany że mówi się dreptak. Od dreptania. Wczoraj dziecko opowiadało, że w przedszkolu jadło chrupnik. Wiadomo. Od chrupania!

9 komentarzy:

  1. eh... hormony. Niestety rządzą Nami. A w ciąży to chyba już w ogóle huśtawka, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyżby ciążowa burza hormonów ? ;-)))
    A co to jest dreptak? Ten kto drepcze? :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dreptak to to, po czym się drepcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślałam, że dreptak to coś do dreptania :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję tych humorów to musi być bardzo męczące Ciebie i otoczenie, oby szybko minęło. Biała kołyska - piękna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny wachlarz emocji ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach te nastroje ...! masz do nich prawo i bardzo mi sie spodobalo stwierdzenie, ze nic Ci nie smakuje a wszystkim sie opychasz ... :-)

    Usciski. M

    OdpowiedzUsuń
  8. To nie moja wina. Mój dentysta ma teorię, że dziecko w łonie matki przejmuje nad nią kontrolę. Jak pasożyt, tylko jeszcze bardziej. Nie mogłam się bronić przed tą teorią, bo siedziałam na fotelu dentystycznym z jakąś machiną w ustach ;))

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga