35 tydzień ciąży. Jestem wielka i bardzo zmęczona.
Dziecko ciągle mnie prosi, żebym się do niej uśmiechnęła. Bo jakoś śmiać się nie chce.
Już przestała prosić, żebym się z nią pobawiła. Nauczyła się bawić sama.
Prezentami zabijam wyrzuty sumienia. Nowy rowerek gwarantem kilku chwil mojego spokoju.
to juz ostatnia prosta, a rowerek rzecz potrzebna bardzo :) duzo uśmiechu :)
OdpowiedzUsuńPopatrzmy na sytuację od strony zalet: teraz jest już z górki i rowerkiem i z ciążą :)
OdpowiedzUsuńps. poproszę jedną kromkę mmm... :)
Ulżyłaś mi tym postem. Myślałam, że jestem okropną matką, ale okazuje się że pragnienie świętego spokoju pod koniec to normalne. Też przestałam się bawić. Też kupuje prezenty. Uff..dzięki. I powodzenia.
OdpowiedzUsuńPaskudztwo jakieś te wyrzuty sumienia.
OdpowiedzUsuńRobiłam tak samo w drugiej ciąży.
Nie martw się :-)
Już nie dłuuuugo! :)
OdpowiedzUsuńa rowerek i tak się przyda :)
Nie miej wyrzutów. Masz prawo do odpoczynku! :)
Już 35?!! Pamiętam jak był 22 :-). Rowerek to prezent z rodzaju przyjemne z pożytecznym:-). Pozdrawiamy.
OdpowiedzUsuńuwielbiam te kwiaty ! Pozdrawiam, www.monika-paula.blogspot.com
OdpowiedzUsuńależ ten czas leci! Piękne zdjęcia Agnieszko, uśmiechu dużo i odpoczynku życzę
OdpowiedzUsuń