niedziela, 3 czerwca 2012



35 tydzień ciąży. Jestem wielka i bardzo zmęczona.
Dziecko ciągle mnie prosi, żebym się do niej uśmiechnęła. Bo jakoś śmiać się nie chce.
Już przestała prosić, żebym się z nią pobawiła. Nauczyła się bawić sama.
Prezentami zabijam wyrzuty sumienia. Nowy rowerek gwarantem kilku chwil mojego spokoju.




8 komentarzy:

  1. to juz ostatnia prosta, a rowerek rzecz potrzebna bardzo :) duzo uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popatrzmy na sytuację od strony zalet: teraz jest już z górki i rowerkiem i z ciążą :)

    ps. poproszę jedną kromkę mmm... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ulżyłaś mi tym postem. Myślałam, że jestem okropną matką, ale okazuje się że pragnienie świętego spokoju pod koniec to normalne. Też przestałam się bawić. Też kupuje prezenty. Uff..dzięki. I powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Paskudztwo jakieś te wyrzuty sumienia.
    Robiłam tak samo w drugiej ciąży.
    Nie martw się :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie dłuuuugo! :)
    a rowerek i tak się przyda :)
    Nie miej wyrzutów. Masz prawo do odpoczynku! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już 35?!! Pamiętam jak był 22 :-). Rowerek to prezent z rodzaju przyjemne z pożytecznym:-). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam te kwiaty ! Pozdrawiam, www.monika-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ ten czas leci! Piękne zdjęcia Agnieszko, uśmiechu dużo i odpoczynku życzę

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga