czwartek, 28 czerwca 2012




Dziś podczas badania na trakcie porodowym byłam świadkiem narodzin dziecka.
Za parawanem słyszałam wielki ból. Długo potem krzyk dziecka. I tupot stóp zamroczonego tatusia.
I gdyby nie fakt, że za chwilę czeka mnie to samo, pomyślałabym że to wyjątkowo piękne.




W ramach ciążowej rozpusty szparagówka z bułką tartą na maśle i młode ziemniaki z łyżką śmietany.
Lato jest wspaniałe.

I wiecie, co sobie przypomniałam? Jak w dzieciństwie robiło się domową oranżadę.
Rozpuszczało się cukierki landrynki w gorącej wodzie.

6 komentarzy:

  1. A ja domowego przepisu na oranżadę nie znałam, ale szparagóweczkę przyjęłabym chętnie.
    Smacznego, rozpustnego, ciążowego, letniego jedzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że będąc w ciąży też byłam świadkiem takiego porodowego bólu, i że byłam tym jedynie... aaaaa przerażona! ;))

    PS. Smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja im zazdroszczę.
      że już są razem.
      że już są bezpieczni.
      i że już nic nie boli.

      Usuń
    2. Rozumiem Cię <3 :*

      Usuń
  3. Moja fasolka szparagowa z ogródka na razie za mała. Czekam tylko aż urośnie... mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja pamietam oranżadę w proszku wyjadana paluchem z torebki :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga