
Dziś podczas badania na trakcie porodowym byłam świadkiem narodzin dziecka.
Za parawanem słyszałam wielki ból. Długo potem krzyk dziecka. I tupot stóp zamroczonego tatusia.
I gdyby nie fakt, że za chwilę czeka mnie to samo, pomyślałabym że to wyjątkowo piękne.

W ramach ciążowej rozpusty szparagówka z bułką tartą na maśle i młode ziemniaki z łyżką śmietany.
Lato jest wspaniałe.
I wiecie, co sobie przypomniałam? Jak w dzieciństwie robiło się domową oranżadę.
Rozpuszczało się cukierki landrynki w gorącej wodzie.
A ja domowego przepisu na oranżadę nie znałam, ale szparagóweczkę przyjęłabym chętnie.
OdpowiedzUsuńSmacznego, rozpustnego, ciążowego, letniego jedzenia :-)
Pamiętam, że będąc w ciąży też byłam świadkiem takiego porodowego bólu, i że byłam tym jedynie... aaaaa przerażona! ;))
OdpowiedzUsuńPS. Smacznego :)
Ja im zazdroszczę.
Usuńże już są razem.
że już są bezpieczni.
i że już nic nie boli.
Rozumiem Cię <3 :*
UsuńMoja fasolka szparagowa z ogródka na razie za mała. Czekam tylko aż urośnie... mmm :)
OdpowiedzUsuńa ja pamietam oranżadę w proszku wyjadana paluchem z torebki :)
OdpowiedzUsuń