poniedziałek, 6 sierpnia 2012



Pozbawiona przyjemności jedzenia cierpkich śliwek, letnich pomidorów, gruntowych ogórków, pierwszych malin i ostatnich poziomek, kwaśnych wiśni, seksu, pepsi, piwa z sokiem, wieczorów z filmem, długich poranków w łóżku, czekoladek, powolnych zakupów zaznaczam w kalendarzu pierwszy miesiąc z małym groszkiem.
Już wiem, że choć fizycznie podobna do starszej, ma zupełnie inny temperament.

7 komentarzy:

  1. Aga, nasze dziewczynki oprócz wspólnych rodziców i nazwiska nie mają ŻADNYCH cech wspólnych ;-) Różnią niemal we wszystkim;-)Buziaki Kasia W.

    OdpowiedzUsuń
  2. :)) to prawda Kasiu, skandynawska blondyna i czarnulka.

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak jest i u moich dzieci:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje. Ale fajny wpis :))
    Milego dnia.
    MR

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobne, a zarazem różne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dzieci tez bardzo roznia sie od siebie i chyba tylko wizualnie sa do siebie podobni ... :-) Pozdrawiam Was serdecznie. M

    OdpowiedzUsuń
  7. O właśnie, to był ostatni wpis, który widziałam...
    :)

    OdpowiedzUsuń