
Pozbawiona przyjemności jedzenia cierpkich śliwek, letnich pomidorów, gruntowych ogórków, pierwszych malin i ostatnich poziomek, kwaśnych wiśni, seksu, pepsi, piwa z sokiem, wieczorów z filmem, długich poranków w łóżku, czekoladek, powolnych zakupów zaznaczam w kalendarzu pierwszy miesiąc z małym groszkiem.
Już wiem, że choć fizycznie podobna do starszej, ma zupełnie inny temperament.
Aga, nasze dziewczynki oprócz wspólnych rodziców i nazwiska nie mają ŻADNYCH cech wspólnych ;-) Różnią niemal we wszystkim;-)Buziaki Kasia W.
OdpowiedzUsuń:)) to prawda Kasiu, skandynawska blondyna i czarnulka.
OdpowiedzUsuńI tak jest i u moich dzieci:)
OdpowiedzUsuńGratuluje. Ale fajny wpis :))
OdpowiedzUsuńMilego dnia.
MR
Podobne, a zarazem różne ;-)
OdpowiedzUsuńMoje dzieci tez bardzo roznia sie od siebie i chyba tylko wizualnie sa do siebie podobni ... :-) Pozdrawiam Was serdecznie. M
OdpowiedzUsuńO właśnie, to był ostatni wpis, który widziałam...
OdpowiedzUsuń:)