W Cefalu jest taki sklepik z milionem niepotrzebnych rzeczy.
Na jego wystawie zobaczyłam karuzele z konikami, cyrk, lunapark, karuzele-fliżanki, kręcące się, grające pozytywki.
Bardzo duże. Około półmetrowe.
I zachorowałam na nie.
Cena jednej to wartość małego fiata. Dziś. Nie do negocjacji...;)
Na osłodę znalazłam na gratach drewnianą łódeczkę, mamy z dzieckiem w planach sklejenie połamanych masztów.
W Cefalu widziałam warsztacik, w którym rzemieślnik wydłubywał takie same.





Prawdziwe cacka, moze to dobrze ze tyle kosztuja, bo moga przynajmniej cieszyc oko turystow :) ale Wasza nagroda pocieszenia tez jest pelna uroku i fajnie ze mozecie jeszcze cos przy niej podlubac i tchnąc w nią Waszego -własnego ducha :)
OdpowiedzUsuńKaruzela z konikami jest super. W Holandii w Efteling siostry jeździły na identycznej. Muzyka do tego i klimat gotowy.
OdpowiedzUsuńi takie pamiątki są najpiękniejsze
OdpowiedzUsuń