poniedziałek, 26 września 2011



Do Lublina przyjechało wesołe miasteczko. Wracając dziś z pracy około 19 widziałam jak pięknie migało tysiącem kolorowych lampek i neonów ciemności.
Popędziłam po dziecko.
Pobiegłyśmy przez całe osiedle do wesołego miasteczka.

Kiedy dobiegłyśmy właśnie gasili światła, zamykali bramkę. Żal i rozczarowanie. Trzęsąca broda.

I co?

I otworzyli specjalnie dla nas!!! Tylko my! Całe mega-miasteczko dla nas!
Wszystkie karuzele, łabędzie, młyny i auta. Wszystko, wszystko tylko dla nas!!!


Jutro też idziemy....;)

10 komentarzy:

  1. Jutro za pół ceny, pewnie będzie dłużej czynne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam to uczucie, kiedyś wzięłam swoją chrześnicę w ramach jej urodzin do kina, na seans przyszłyśmy tylko my dwie. Bałam się, że odwołają i mała będzie zawiedziona, a tu zagrali. Cała sala była tylko dla nas :-). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas uważa się, że jak przyjedzie wesołe miasteczko to momentalnie psuje się pogoda.
    Fajnie, że miałaś to cudo tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. To miło ze strony obsługi wesołego miasteczka. Córcia musiała być zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sytuacja analogiczna jak w komedii, kiedy Griswoldowie ruszyli przez Amerykę do parku zabaw Wally World! Pamiętacie???!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga! bywam tak często, jak mam chwilę na Waszym blogu! jest cudny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki, super! Ja u was też bywam, tylko nie zostawiam śladu, bo nie macie komentarzy.
    Pozdrawiam serdecznie, aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale szczęściary! To brzmi jak z jak z bajki :-)! Wyobrażam sobie, jaki musiałyście mieć cudowny wieczór!
    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga