Znaleźliśmy jednego grzyba. Dosłownie - jednego! I też jakiś niepewny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(153)
- ► października (7)
-
►
2012
(88)
- ► października (12)
-
▼
2011
(188)
- ► października (21)
-
▼
września
(11)
- Do Lublina przyjechało wesołe miasteczko. Wracaj...
- Na dziś muszę kończyć to blogowanie, bo mi dziecko...
- Jestem taka zmęczona, że nawet przejść do łóżka mi...
- Jutro pierwsza w życiu wycieczka przedszkolna. D...
- Złośliwość losu. Zaplanujesz wycieczkę, spadni...
- "Mamo! Niech mnie kura kopnie! Ale jesteś piękna...
- Wracamy. Do zdrowia. Do pracy. Do codzienności. ...
- Koktajl bananowy według przepisu Brudasi z CBeebie...
- Popołudniowe przedszkolne opowieści. Ciągniemy za ...
- Spać, spać, aż do południa!
Jak to mówią: lepszy rydz niż nic! ;))
OdpowiedzUsuńhaha my niedawno byliśmy...Jadalnych zleleźliśmy 6 :p A i tak mi zgniły :P
OdpowiedzUsuńJesiennie... To już? Już?!
OdpowiedzUsuńNie jedz!
OdpowiedzUsuńBlond dziewczę, w powalającej spódnicy na łące jest cudne:-)))))
No ale za to jak się doceni tego jednego:D
OdpowiedzUsuńOn tylko na ozdobę będzie! :)))
OdpowiedzUsuń