
Intensywność wydarzeń ostatnich miesięcy nie dała mi czasu na rozmyślania o sobie.
Projekty w pracy, budowa, wiadomość o ciąży, choroby, prawko jazdy, wycieczki kolejnych agentów nieruchomości po naszym mieszkanku, egzaminy, budowa, budowa, budowa, ekipy, terminy, kredyty. Jeszcze nigdy nie robiłam tylu rzeczy naraz.
Finiszujemy.
Dziś, kiedy dziecko może przyjść w każdej chwili, mam pietra, Drogie Panie.
Mam pietra, jak cholera.
Boję się bólu.
Nie czuję się bezpiecznie.
Nie chcę zostawiać na tyle dni starszego dziecka.

W czwartek wtoczyłam się do taksówki i poprosiłam pod izbę położniczą.
Wyobraźcie sobie minę taksówkarza.
Ot, taki żarcik ;)
:-), rozbawiła mnie sytuacja z taksówkarzem:-).
OdpowiedzUsuńDużo wytrwałości w oczekiwaniu na pojawienie się córeczki.Pozdrawiam ciepło!
Współczuję Ci :*
OdpowiedzUsuńi mocno, MOCNO trzymam kciuki za dobry poród i szybki powrót do domu.
Wszystko będzie dobrze!
trzymam kciuki za dobry poród :) oby Ci lekarze i położne nie przeszkadzali...
OdpowiedzUsuńdobrze, że poczucie humoru Cię nie opuszcza.
buziaki dla Ciebie i dla Maluszka. i całej rodzinki
Nie bój żaby, adrenalina podobno zwiększa wytrzymałość na ból...
OdpowiedzUsuńŻart z taksówkarza świetny, muszę spróbować następnym razem ;-)
Pan pewnie miał podniesione ciśnienie :-)
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze, dasz radę, a tata na pewno świetnie się zaopiekuje starszą córką pod Twoją nieobecność :)