sobota, 30 czerwca 2012



Intensywność wydarzeń ostatnich miesięcy nie dała mi czasu na rozmyślania o sobie.
Projekty w pracy, budowa, wiadomość o ciąży, choroby, prawko jazdy, wycieczki kolejnych agentów nieruchomości po naszym mieszkanku, egzaminy, budowa, budowa, budowa, ekipy, terminy, kredyty. Jeszcze nigdy nie robiłam tylu rzeczy naraz.
Finiszujemy.


Dziś, kiedy dziecko może przyjść w każdej chwili, mam pietra, Drogie Panie.
Mam pietra, jak cholera.
Boję się bólu.
Nie czuję się bezpiecznie.
Nie chcę zostawiać na tyle dni starszego dziecka.



W czwartek wtoczyłam się do taksówki i poprosiłam pod izbę położniczą.
Wyobraźcie sobie minę taksówkarza.

Ot, taki żarcik ;)

5 komentarzy:

  1. :-), rozbawiła mnie sytuacja z taksówkarzem:-).
    Dużo wytrwałości w oczekiwaniu na pojawienie się córeczki.Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję Ci :*
    i mocno, MOCNO trzymam kciuki za dobry poród i szybki powrót do domu.

    Wszystko będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymam kciuki za dobry poród :) oby Ci lekarze i położne nie przeszkadzali...

    dobrze, że poczucie humoru Cię nie opuszcza.

    buziaki dla Ciebie i dla Maluszka. i całej rodzinki

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie bój żaby, adrenalina podobno zwiększa wytrzymałość na ból...
    Żart z taksówkarza świetny, muszę spróbować następnym razem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan pewnie miał podniesione ciśnienie :-)
    Będzie dobrze, dasz radę, a tata na pewno świetnie się zaopiekuje starszą córką pod Twoją nieobecność :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga