piątek, 6 sierpnia 2010

Gdańsk

i Jarmark Dominikański w trakcie nawałnicy.
Rzeki wody płynące po ulicach, wlewające się do kościołów, ratusza.
I kilka ciekawych zabawek znalezionych na starociach. Kupiliśmy czerwoną drewnianą katarynkę, fotel bujany dla lalek, metalowy pociąg i i metalowego zeppelina. Mamusia cieszyła się najbardziej.

























2 komentarze:

  1. Moje okolice, Gdansk a wczesniej ukochany Sopot, zatesknilam do domu i jeszcze taki deszcz mieliscie, niesawowite... Takie stare duze butle tez mam, nawet kilka... :-) Milego weekendu zycze. M

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też tam byłam, ale przed nawałnicą. Niestety w tym roku nie mieliśmy czasu na upajanie się atmosfera Gdańska, ale Jarmark obeszliśmy wszerz i wzdłuż. A co kupiłam? Mały, stary, zdaje się pochodzenia austryjackiego, album do zdjęć (wkrótce pochwalę się na blogu moją małą kolekcją starych albumów)i małe naczynko z trzema przegródkami na "niewiemco".

    OdpowiedzUsuń