Przeleżeliśmy niedzielę w łóżku, przed kanalem Discovery.
To wymarzona niedziela mojego męża, nie przeszkadzalam w spełnieniu tego marzenia.
A że gruszek u nas dostatek, wymyśliłam deser - mus z gruszek i śliwek. Najprostszy z możliwych.




Czasem potrzebny jest taki dzień nicnierobienia.
Szczególnie, jesli jest się małżeństwem weekendowym.
Zdecydowanie potrzebne;-), też czasem lubimy sobie poleniuchować, u nas nazywamy to potrolić;-), pidżama do południa i takie tam...tylko odkąd są dziewczynki to jakoś tak rzadziej nam to wychodzi:-)
OdpowiedzUsuńbardzo lubię gruszki
OdpowiedzUsuńśliwki troszkę mniej, chyba, że są równie słodziutkie jak gruszki :)
a taki mus..musi być przepyszny..
:)
Gruszki wyglądają apetycznie.
OdpowiedzUsuńOd dawna planuję w taki właśnie sposób spędzić niedzielę, ale dzieci zawsze mają inne plany i potrafią brutalnie zrywać ze mnie kołdrę
Moje lenistowo było w sobotę i to tylko moje :-))) Mąż zajmował się dziećmi, gotował... :-)
OdpowiedzUsuńA co? :-)))