środa, 2 marca 2011

Portret

Auto...portret.



Wysmarowany absolutnie samodzielnie, lewą ręką.
Już wiem, że będzie leworęczna, jak moja mama.

7 komentarzy:

  1. Klasyczny głowonóg;-)idealnie taki jaki opisują w książkach z psychologii dziecięcej, z tym, że ten ma jeszcze uszy:-),brawo! Pamiętam jak starsza M. rysowała takie, jejku a teraz jest na etapie księżniczek i syrenek morskich:-), młodsza póki co na etapie gryzmołów pospolitych. Ja też jestem leworęczna;-), może kiedyś któreś z wnucząt też to po mnie odziedziczy;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny :)
    Napiszesz co złowiłaś na starociach? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój mąż zawsze chciał być leworęczny, według niego osoby leworęczne są bardzo kreatywne i twórcze :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie z tą leworęcznością. Ale Twoja córka nosi ekstrawaganckie kolczyki!

    OdpowiedzUsuń
  5. no podobieństwo uderzające ;)))

    a lewusy są fajne, mój maż jest leworęczny i poza problemami z rozczytaniem go co napisał jest OK :)
    do Dag: ja nie zauważyłam żeby moja druga połowica była twórcza ;) no chyba że wymyślanie jak tu coś zrobić po najmniejszej linii oporu też uznamy za twórcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja wierzę, że leworęczni są bardziej twórczy. Choć to pewnie stereotyp. Ale wierzę i już. :)
    Magda, znalazłam sobie delikatną porcelanową, sygnowaną filiżankę z talerzykami Hutschenreuther (Bavaria), według sprzedawcy przedwojenna, ale trzeba przeszukać katalogi, czy rzeczywiście aż tak stara. Zabrałam ją do pracy, ale zrobię fotkę przy okazji.
    I maleńkiego porcelanowego konika dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję :) Ja też uwielbiam porcelanę, ale piję z kubków o dużej pojemności :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga