środa, 22 czerwca 2011

10-godzinna podróż służbowa z Lublina do Gdańska nie musi być koszmarem, jeśli ma się aparat, prowiant, czytadła i ...męża do towarzystwa. Gwaranta rozrywki i bezpieczeństwa.















Sopot





























6 komentarzy:

  1. Ja tam bez aparatu się nigdzie nie ruszam; z mężem to rożnie bywa hihi, męża nie mam... morze za to kocham najbardziej zaraz po lesie i łanach zbóż ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne fotografie :) cieszę się, że podróż udana i takie piękne wspomnienia pozostały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach...
    ...zazdroszczę!
    :-)))
    A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa, i zapomniałam jedynie dodać, że po tych 10 godzinach w pociągu wyglądaliśmy jak ten banan!

    OdpowiedzUsuń
  5. podróże pociągiem potrafią zmęczyć :)
    widząc 3 zdjęcie od razu o tym pomyślałam

    ale za to jak fajnie było pomoczyć nogi w morzu i te widoki..

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekne widoki Aga i moje stare znajome miejsca tez sa... :-) Mam nadzieje, ze w tym roku rowniez tam zawitam...! M

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga