Brudne, rozczochrane, szczęśliwe dziecko!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(153)
- ► października (7)
-
►
2012
(88)
- ► października (12)
-
▼
2011
(188)
- ► października (21)
-
▼
lipca
(24)
- I osiedlowe uliczki.
- Zmartwienia, zmartwienia. Jestem specjalistką w ...
- Nowe zabawki z krakowskiej Mangghi. Podobają się...
- Oglądam właśnie film na Jedynce "Pawełek" (inny ...
- Zdjęcia zeszłoroczne, ale koloru mi potrzeba. ...
- Nie spotkałam dziś nikogo, kto by nie narzekał jak...
- Dziś moje dziecko znalazło sobie super zabawkę, ...
- Kilka lat temu wymarzyliśmy sobie mały domek...
- Rok temu chciałam urządzić dziecku domek do zabawy...
- Brudne, rozczochrane, szczęśliwe dziecko!
- Jak na prawdziwe działkowiczki przystało było i gr...
- Poszłyśmy dziś na długi popołudniowy spacer. Zła...
- Lipiec to nie czas na kuchenne dziwolągi, to czas ...
- Piękną pogodę proszę, bo przed nami wyjazd na dz...
- Dziś w Lublinie 32 stopnie. Jedyne właściwe ubrani...
- Sferyczna błona z wody i mydła wypełniona powietrz...
- Machniom, czyli zamek za harmonię.....
- Późno już. Zmęczeni wróciliśmy. W najbliższych dn...
- Bez tytułu
- Kolejne popołudnie spędzone w domu. Próba zjazdów ...
- Pierwsze podejście do tematu: i krótko o bobie....
- Dla relaksu. Morze Śródziemne.
- Plany duże, realizacji brak. Leje i leje. Wczo...
- Leżały, leżały, aż się nad nimi dziś ulitowałam. ...
Co planujesz zrobić z tych cukinii?
OdpowiedzUsuńMoje czekają na przyrządzenie i nie mam pomysłu :-)
Ależ motyl Ci pięknie zapozował ;-) Nie mówiąc już o brudnym i rozczochranym dziecku ;-))
Zdjęcie Twojej córki jest bezbłędne, oto odpowiedź na pytanie, ile uroku może się zmieścić w jednym zdjęciu :) Cudny ten nieśmiały uśmiech :)
OdpowiedzUsuńDag, u nas w domu cukinię robimy na trzy sposoby - leczo - czyli cukinia uduszona na oliwie razem z papryką, pomidorem, cebulą;
OdpowiedzUsuńgrube plasterki otoczone w jajku i bułce, usmażone jak kotlety;
cukinia przekrojona na pół, faszerowana serem fetą, cebulą, pomidorem, bułką tartą lub mielonym, z serem na wierzchu upieczona w piekarniku na półtwardo. I każda wersja wszystkim smakuje. A szczególnie ta swoja z działki.
Małgorzata, dzięki za te miłe słowa. Kocham ten uśmiech.
Dzięki za pomysły :-) Najbardziej mam chyba ochotę na cukinię faszerowaną fetą - tylko fety brak obecnie na stanie :-( A może tak z mozarellą :-) Spróbuję :-)
OdpowiedzUsuńPolecam też placki z cukinii - smakują jak ziemniaczane i podobnie się je przyrządza :-)
Jak brudne i rozczochrane to najszczęśliwsze :-). Brzuszek motylka taki, że chciałoby się go pogłaskać. A ślimaki iście z romansu wyjęte :-). A ja po twoim którymś z poprzednich postów zrobiłam leczo, mniam jemy już drugi dzień. Pozdrawiamy z ulewnego Szczecina, ulewnego na maksa!
OdpowiedzUsuńAga, zapraszam do wspólnej zabawy :-)
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do nagrody. Zapraszam na mój blog.
Majaizgraja, też patrząc na ślimaki pomyślałam o romansiku...;) U nas słońce, od tygodnia.
OdpowiedzUsuńPolala, bardzo dziękuję za pamięć!
piękne ujęcia a dziecię wprost wystrzałowe, przepiękny uśmiech, można się zakochać od pierwszego spojrzenia, mam nadzieje, że domek doczeka się sesji ??
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie :)
Gratuluję!!!!!! Pomysłu i odwagi, nieiścia na łatwiznę, no i szczęśliwego dziecka! A dziecku mamy i przyrody wokół! No normalnie od rana takie fajne rzeczy czytam!:) Też nieśmiało sugeruję zdjęcia młynka i reszty, całej, że tak powiem, aranżacji oranżerii.
OdpowiedzUsuńŚlimaki też mi się spodobały i nastawiły pozytywnie do męża;)
Lubie te zdjecia..., lubie uroczy usmiech Twojej coreczki, slimaki i motyla, ktory tak pieknie pozowal Ci do zdjecia... :-) M
OdpowiedzUsuń