czwartek, 21 lipca 2011





Brudne, rozczochrane, szczęśliwe dziecko!







10 komentarzy:

  1. Co planujesz zrobić z tych cukinii?
    Moje czekają na przyrządzenie i nie mam pomysłu :-)
    Ależ motyl Ci pięknie zapozował ;-) Nie mówiąc już o brudnym i rozczochranym dziecku ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie Twojej córki jest bezbłędne, oto odpowiedź na pytanie, ile uroku może się zmieścić w jednym zdjęciu :) Cudny ten nieśmiały uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dag, u nas w domu cukinię robimy na trzy sposoby - leczo - czyli cukinia uduszona na oliwie razem z papryką, pomidorem, cebulą;
    grube plasterki otoczone w jajku i bułce, usmażone jak kotlety;
    cukinia przekrojona na pół, faszerowana serem fetą, cebulą, pomidorem, bułką tartą lub mielonym, z serem na wierzchu upieczona w piekarniku na półtwardo. I każda wersja wszystkim smakuje. A szczególnie ta swoja z działki.
    Małgorzata, dzięki za te miłe słowa. Kocham ten uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za pomysły :-) Najbardziej mam chyba ochotę na cukinię faszerowaną fetą - tylko fety brak obecnie na stanie :-( A może tak z mozarellą :-) Spróbuję :-)
    Polecam też placki z cukinii - smakują jak ziemniaczane i podobnie się je przyrządza :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak brudne i rozczochrane to najszczęśliwsze :-). Brzuszek motylka taki, że chciałoby się go pogłaskać. A ślimaki iście z romansu wyjęte :-). A ja po twoim którymś z poprzednich postów zrobiłam leczo, mniam jemy już drugi dzień. Pozdrawiamy z ulewnego Szczecina, ulewnego na maksa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga, zapraszam do wspólnej zabawy :-)
    Nominowałam Cię do nagrody. Zapraszam na mój blog.

    OdpowiedzUsuń
  7. Majaizgraja, też patrząc na ślimaki pomyślałam o romansiku...;) U nas słońce, od tygodnia.
    Polala, bardzo dziękuję za pamięć!

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne ujęcia a dziecię wprost wystrzałowe, przepiękny uśmiech, można się zakochać od pierwszego spojrzenia, mam nadzieje, że domek doczeka się sesji ??
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję!!!!!! Pomysłu i odwagi, nieiścia na łatwiznę, no i szczęśliwego dziecka! A dziecku mamy i przyrody wokół! No normalnie od rana takie fajne rzeczy czytam!:) Też nieśmiało sugeruję zdjęcia młynka i reszty, całej, że tak powiem, aranżacji oranżerii.
    Ślimaki też mi się spodobały i nastawiły pozytywnie do męża;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie te zdjecia..., lubie uroczy usmiech Twojej coreczki, slimaki i motyla, ktory tak pieknie pozowal Ci do zdjecia... :-) M

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga