czwartek, 21 lipca 2011

Rok temu chciałam urządzić dziecku domek do zabawy. Albo były piękne i porażająco drogie, albo tańsze - plastiki.
Podjęłam wówczas to wyzwanie. Kupiłam w Obi deski na coś w stylu wiata-obudowa śmietnika, złożyłam po swojemu, skręciłam, pomalowałam i jest!
Niepowtarzalny. Tylko nasz. Dziecko mówi na niego "Moja budka telefoniczna".
Na targu staroci szukam jakiejś retro skrzynki na listy (koniecznie czerwonej) i lampy naftowej(również preferowany kolor czerwony). Docelowo potrzebujemy również stary młynek do kawy i mosiężny dzwonek.





4 komentarze:

  1. My mamy taki zwykly plastykowy domek dla Sophie, ale jak to bywa z angielska pogoda, nie czesto Sophie bawi sie w domku.
    Ps.Nominowalam Ciebie do nagrody, zapraszam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję pomysłu! :) czerwona skrzynka na listy brzmi fantastycznie, ostatnio uwielbiam czerwone dodatki :)
    pozdrawiam
    i wyróżniam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj widziałam takie czerwone skrzynki na skandynawskich blogach, w tych ich małych białych "dziewczynkowych" mini domkach,u nas jeszcze nie spotkałam. Gratuluję pomysłowości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bubalah, dziękuję serdecznie!
    Beata, też Lubię na czerwono, dzięki!
    Majaizgraja, skandynawskie zabawki są megasłodkie i cudne.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga