Nasz plac budowy. Tu góra żwiru, tu bagno gliny.
Dziecko biega i wrzeszczy - Uwielbiam być brudasem!!!!!
W kaloszach tyle piachu, że szura nogami, kamienie obciągają wypchane kieszenie, smętnie zwisając aż do kolan. Szczęście.
Uwielbiam w dzieciach tę radość! Nie potrzebne im najdroższe zabawki, bo największą frajdę sprawiają kałuże, w których można brodzić w kaloszach. I kawałek patyka, który nagle staje się różdżką :-)
Już widzę to szczęście malujące się na buźce! Im więcej wolności i natury, tym lepiej. Sama czasem za tym tęsknię. Bywa, że w piaskownicy bardziej wkręcam się w robienie babek z piasku niż moja mała :-D
:) Chwilo trwaj, bo potem (zazwyczaj;) się z tego wyrasta.
OdpowiedzUsuńPlac budowy to najlepszy plac zabaw na całym świecie, do dziś uwielbiam skakać po wielkiej górze piachu ;-)
OdpowiedzUsuńHa, Nika! Czyli nie wszyscy wyrastają! :)))
OdpowiedzUsuńfantastico ritratto!
OdpowiedzUsuńUwielbiam w dzieciach tę radość! Nie potrzebne im najdroższe zabawki, bo największą frajdę sprawiają kałuże, w których można brodzić w kaloszach. I kawałek patyka, który nagle staje się różdżką :-)
OdpowiedzUsuńJuż widzę to szczęście malujące się na buźce! Im więcej wolności i natury, tym lepiej. Sama czasem za tym tęsknię. Bywa, że w piaskownicy bardziej wkręcam się w robienie babek z piasku niż moja mała :-D
OdpowiedzUsuńTeż lubię. I kałużę i piach. Ale każdego dnia wymyślam, jak się ich pozbyć z mojej działki :))))
OdpowiedzUsuńSo Lovely!
OdpowiedzUsuń