czwartek, 30 września 2010

O co chodzi z tymi księżniczkami?

Kiedy kupiłam dziecku odjazdową filcową koronę w galerii, smętnie powiedziała dziękuję.
Kiedy 4 dni temu dostała różowy zestaw dla księżniczek produkcji chińskiej oszalała ze szczęscia, nie zdejmuje tych brylantów nigdy.
Ja jej tego nie uczyłam.
Czy dziewczynki już się z tym rodzą? W ich żyłach płynie różowa krew?
Różowo Was pozdrawiam!
:))









5 komentarzy:

  1. :-))), skąd ja to znam, ze skrzydełkami chodziłyśmy nawet na spacery co wzbudzało nie lada atrakcje. "Plastikowe brylanty" korony, pierścionki, wisiorki też są cały czas na topie...niezmiennie już od 2 lat:-), teraz doszły jeszcze stroje księżniczek i baletnicy, w które starsza M. przystraja wszystkie odwiedzające ją koleżanki. To minie... za jakieś parę lat:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. To mają chyba nie dziewczynki, co w ogóle dzieci - fascynacja kiczem. Mój synek znalazł w McDonaldowym zestawie notesik Hello Kitty i go zassało ze szczęścia. Wszelkie króliczki, słodkie małe zwierzątka, wzbudzające chęć opieki nad nimi... Przymierza bransoletki koleżanek i moje korale... Jak się coś błyszczy, jest OK... Myślę, że po prostu ważne jest, by pokazywać też inne estetyki i nie zatrzymać dziecka sztucznie w tej fazie. Byłam raz świadkiem takiej sceny: dziewczynka wybrała sobie kwadratowego, brązowego lizaka, a babcia wyraziła zaniepokojenie jej dziwnymi gustami, zasugerowała coś różowego i kazała jeszcze raz wybrać. Tym razem różowe serduszko. No widzisz, teraz jesteś normalna. Masz taki sam gust jak twoja siostra.
    O matko, jak mi to utknęło w pamięci...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sliczna modelka i pani fotograf stanela na wysokosci zadania. Piekna, subtelna sesja ksiezniczkowo-wrozkowa. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Your photos of your beautiful little girl are so wonderful. Pink Princess. Past posts are wonderful too.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za komentarze, aga

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga