Kiedy 4 dni temu dostała różowy zestaw dla księżniczek produkcji chińskiej oszalała ze szczęscia, nie zdejmuje tych brylantów nigdy.
Ja jej tego nie uczyłam.
Czy dziewczynki już się z tym rodzą? W ich żyłach płynie różowa krew?
Różowo Was pozdrawiam!
:))




:-))), skąd ja to znam, ze skrzydełkami chodziłyśmy nawet na spacery co wzbudzało nie lada atrakcje. "Plastikowe brylanty" korony, pierścionki, wisiorki też są cały czas na topie...niezmiennie już od 2 lat:-), teraz doszły jeszcze stroje księżniczek i baletnicy, w które starsza M. przystraja wszystkie odwiedzające ją koleżanki. To minie... za jakieś parę lat:-)
OdpowiedzUsuńTo mają chyba nie dziewczynki, co w ogóle dzieci - fascynacja kiczem. Mój synek znalazł w McDonaldowym zestawie notesik Hello Kitty i go zassało ze szczęścia. Wszelkie króliczki, słodkie małe zwierzątka, wzbudzające chęć opieki nad nimi... Przymierza bransoletki koleżanek i moje korale... Jak się coś błyszczy, jest OK... Myślę, że po prostu ważne jest, by pokazywać też inne estetyki i nie zatrzymać dziecka sztucznie w tej fazie. Byłam raz świadkiem takiej sceny: dziewczynka wybrała sobie kwadratowego, brązowego lizaka, a babcia wyraziła zaniepokojenie jej dziwnymi gustami, zasugerowała coś różowego i kazała jeszcze raz wybrać. Tym razem różowe serduszko. No widzisz, teraz jesteś normalna. Masz taki sam gust jak twoja siostra.
OdpowiedzUsuńO matko, jak mi to utknęło w pamięci...
Sliczna modelka i pani fotograf stanela na wysokosci zadania. Piekna, subtelna sesja ksiezniczkowo-wrozkowa. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńYour photos of your beautiful little girl are so wonderful. Pink Princess. Past posts are wonderful too.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarze, aga
OdpowiedzUsuń