poniedziałek, 6 września 2010

Wieś pod Lublinem.

Jest taka mała wieś pod Lublinem. Kilkanaście drewnianych domów zbudowanych wzdłuż rozjeżdzonej żużlówki, która od wielu, wielu lat żużlu nie widziała. Domy drewnane, z bali, około osiemdziesięcioletnie. Obsadzone malwami. Z drewnanymi świątkami w ogródkach. Z kapliczką drewnianą na środku. Kaczki, gęsi, kury spacerują wzdłuż płotów. Obowiązkowo przed co drugim domem, na ławeczce siedzi babcia-staruszka w chustce. Stara remiza (mleczarnia? skup?) w ruinie po lewej. Z każdej strony las. Obok staw. Pastwiska dla koni, konie leniwie podskakują.
Uwielbiamy to. Jeździmy tam raz w roku na grzyby, pokazali mi to miejsce rodzice kolezanki, zabierali nas tam na grzybobrania w moich czasach studenckich.
Sceny jak z "Chłopów" Reymonta.
Zero stylizacji, prawdziwie.
Albo tam się czas zatrzymał (i są jeszcze takie miejsca), albo ktoś sobie z nas niezłe jaja robi...;)















2 komentarze:

  1. Są takie miejsca są, w naszych stronach też można jeszcze spotkać, choć coraz rzadziej. Zdjęcie nr 6, jak gdyby rzeka wśród drzew, a to trawa, fajne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Czy można poznać nazwę tej wsi? Opis jest niesamowicie zachęcający:)))

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga