wtorek, 15 lutego 2011

minus 14

..ale jesteśmy twarde. Nie poddajemy się. Przy minus 14 też się da zjeżdzać na zjeżdzalni. W waciakach.





Zamiast chipsów.

W czasach studenckich często chodziliśmy z mężulkiem do pewnej lubelskiej restauracji pseudomeksykańskiej. Na powitanie podawali gościom po miseczce prażonych ziaren słonecznika. Gratis, co w czsach studenckich nie było bez znaczenia. I choć restauracji nie ma już kilka lat, nadal wspominamy tego słonecznika, ba, nawet poszliśmy krok dalej i go często robimy w domu!
Na patelnię wlewamy trochę oleju, oliwy (co pod ręką), rozgrzewamy, wsypujemy wyłuskane ziarna słonecznika. Wyciskamy czosnek, dużo czosnku. Teraz idzie sól, dużo soli i pieprz z umiarem. Na koniec suszona papryka.
Na koniec, bo szybko się przypala. Słoneczniki w miarę podgrzewania strzelają i puchną. Ale zachowajcie ostrożność, łatwo je przypalić.

No, przemyślcie sprawę...;)

6 komentarzy:

  1. Zdecydowanie czekamy na +14:-) -14 mówimy stanowcze nie;-)!!! Na pomysł pobuszowania po placu zabaw namawiały mnie przy mega wietrze i świeżo po chorobie też i moje panienki:-).
    A słonecznik zrobimy na pewno! Zawsze dodaję taki prażony słonecznik,płatki migdałów czy dyni do sałatek, ale ta wersja z czosnkiem i papryką jest całkiem kusząca. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. prażone ziarna jadłam ale tylko posolone
    ten czosnek, pieprz i suszona papryka dają do myślenia :)

    piękne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne oczy i magoczne drugie zdjęcie. Pestek słonecznika w takim wydaniu jeszcze nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. słodki misio w kraciastym kubraczku :), my tez wyznajemy zasade ze kazda pogoda dobra na spacer, ale teraz przepaskudny kaszel nas jednak uziemil, z slonecznikiem pewnie sprobuje , bo wyjatkowo podobaja mi sie twoje tipy kulinarne

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myslalam, ze tylko u nas takie mrozy... :-) zdjecia cudne, szczegolnie to drugie... M

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy za miłe słowa.

    A z każdym dniem zamiast cieplej - coraz zimniej!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga