sobota, 26 lutego 2011

Pierścionek

...który Pewna Dziewczyna dostała od Pewnego Chłopaka razem z pytaniem, czy zechce zostać jego żoną. Zechciała.
Wcześniej należał do jego mamy, babci, a może i babci babci. Nikt nie wie. Ma swój urok taki przekazywany staroć. Dodaje powagi sytuacji, rozczula.
Wyobrażam sobie ile radości dawał.





Nie, niestety, nie jest mój. Historia mojego jest bardzo zwyczajna.
Ale ten podoba mi się wyjątkowo i dlatego chciałam Wam go pokazać.

7 komentarzy:

  1. :) piękny, a takie przekazywanie go jeszcze piekniejsze:) ciekawe ile ma lat ...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) A niestety nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna historia, jak z filmu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobny ale kwadratowy, tez jest stary... dostalam od meza... :-) moze przy okazji pokaze... Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny! jak już pisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamsan, stary i kwadratowy? Nietypowy. Pokaż koniecznie! Na wczorajszym targu staroci szukałam jakiegoś interesującego, ale ani jeden..., ani pół... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Postaram sie pokazac jak bede miala wiecej czasu bo ostatnio czasowo nie bardzo... M

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga