piątek, 4 marca 2011

Tak to oglądamy film. Emocjonujący... 'Sezon na misia'



A jutro bal. Przebranie obowiązkowe.
Miałam więc wielką przyjemność pobuszować w wypożyczalni kostiumów i dekoracji teatralnych na Starówce. Oczywiście na Złotej. O rany! Ale skarby tam mają. Suknie, sukieneczki, miecze, krynoliny, hełmy, peruki, kapelusze, paski, kostiumy. Stare, pożółkłe gorsety. Zszarzałe koronki. Kurz. Półmrok. I wszystko wolno przymierzać!
Ja byłam Zosią z Pana Tadeusza, dziecko jeżem, a tatuś wikingiem. Raj! Szaleństwo jakieś!

5 komentarzy:

  1. Ale Wam dobrze! U nas spotkałam w wypożyczalniach samo badziewie, oczywiście niczego nie pożyczałam. W razie czego będę chyba skazana na siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Film rzeczywiście Was mocno wciągnął;-). A Zosia z Wikingiem... hmm mogłoby być ciekawie;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to miejsce! A ta babka, która je prowadzi jest niesamowita, prawda? Przesympatyczna gaduła, która nagle, nie wiadomo skąd, wyciąga rzecz, której właśnie potrzebujesz... Miałam okazję być tam z młodzieżą, kiedy przygotowywałam Aleję Rzeźb, przedstawiającą ludzi z różnych kultur.

    Życzę udanej zabawy na balu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za połączenie! Jeż, Zosia i Wiking ;)))

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga